Czy można być w pełni szczęśliwym, mając dziecko z autyzmem…?

Podziel się artykułem!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Takie pyta­nie czę­sto zada­ją rodzi­ce, wbrew pozo­rom wca­le nie tyl­ko ci, któ­rzy dopie­ro co otrzy­ma­li diagnozę?

Jak mogę się cie­szyć, kie­dy moje dziec­ko ma autyzm? Jak mogę być zado­wo­lo­na, kie­dy moje dziec­ko cią­gle się kiwa lub gada do sie­bie? Jak mogę zacho­wać spo­kój, gdy moje dziec­ko wali gło­wą w pod­ło­gę, spe­cjal­nie wyle­wa wodę ze szklan­ki, sika na środ­ku poko­ju, itd. Itd. Itd.
Któż z nas nie zna tych sytu­acji? Takie czy inne, spro­wa­dza­ją się do tego same­go. Two­je dziec­ko robi ina­czej, niż Ty byś chciała.

I co się wte­dy dzieje?

Ano, coś w Tobie nara­sta. Czu­jesz, jak zaczy­nasz w środ­ku drżeć, zaczy­na robić Ci się cie­pło, roz­sze­rza­ją Ci się źre­ni­ce, masz ocho­tę krzy­czeć na całe gar­dło NIE!!!!!!
Cza­sem, owszem, krzy­czysz. Naj­czę­ściej jed­nak rzu­casz się natych­miast wście­kła w kie­run­ku dziec­ka, pró­bu­jąc je powstrzy­mać. Do tego mówisz pod­nie­sio­nym gło­sem i masz moc­no wykrzy­wio­ną twarz. Co robi dziec­ko? Może się zatrzy­ma na chwi­lę, może nawet prze­stra­szy, roz­pła­cze się, by za chwi­lę znów zro­bić to samo. Ty led­wie zdą­ży­łaś ochło­nąć po ostat­niej akcji a tu już następ­na. Myślisz sobie „Tyl­ko nie to! Zno­wu??? Na pomoc!!!”

Cze­mu się tak dzie­je? Dla­te­go, ze każ­da taka Two­ja reak­cja, choć­by była nie­przy­jem­na dla dziec­ka, sta­no­wi ogrom­ne wzmoc­nie­nie dla jego dzia­łań. Wysy­łasz jasny sygnał pt. „to na mnie dzia­ła”. I to jak dzia­ła! Więc cóż inne­go ma zro­bić Two­je dziec­ko, jeśli nie wyka­zać się jesz­cze więk­szą kon­se­kwen­cją? W koń­cu ono pra­gnie jedy­nie Two­jej uwa­gi a w takich sytu­acjach dosta­je jej aż w nadmiarze.

Dla­cze­go zatem Ty jesteś w takim stre­sie?
Dla­cze­go tyle w Tobie emo­cji, na któ­re wca­le nie masz ocho­ty?
Dla­te­go, że oce­niasz w spo­sób nega­tyw­ny dzia­ła­nie swo­je­go dziec­ka. Kie­dy myślisz o czymś, że jest złe albo że ktoś robi Ci na złość, w dodat­ku Two­je wła­sne dziec­ko, trud­no czuć się ina­czej. Robi Ci się przy­kro i naj­zwy­czaj­niej w świe­cie boli.
W tym momen­cie war­to uświa­do­mić sobie, że to nasze prze­ko­na­nia deter­mi­nu­ją to, co odczu­wa­my. To, co robi dziec­ko jest tyl­ko i wyłącz­nie dzia­ła­niem. Tak jak obraz na ścia­nie muzeum jest tyl­ko obra­zem. Tyl­ko i wyłącz­nie od Cie­bie zale­ży, co w  nim zoba­czysz. Coś złe­go i brzyd­kie­go czy może coś innego?

Wiem, myślisz pew­nie „to absurd”. Ale co jeśli się mylisz w Two­jej inter­pre­ta­cji dzia­ła­nia dziec­ka? Co jeśli nie masz racji? Co jeśli Two­je dziec­ko wca­le nie chce Ci zro­bić na złość, tyl­ko nie wie, jak ina­czej może zaskar­bić sobie 100% Cie­bie? Co jeśli sytu­acja jest dla nie­go zbyt trud­na a nie potra­fi o tym powiedzieć?

Chcesz zmie­nić sytu­ację? Zmień swo­je podej­ście.
Ale nie wierz mi na sło­wo, zrób eks­pe­ry­ment. Zacznij od rze­czy, któ­re nie wywo­łu­ją w Tobie eks­tre­mal­nych emo­cji a jedy­nie lek­ką iry­ta­cję. Popatrz na sytu­ację tak, jak to dotąd robi­łaś a potem popatrz ”nowy­mi ocza­mi”. Nazwij to, co się dzie­je, ale tyl­ko opi­su­jąc dzia­ła­nie, bez oce­nia­nia go w żaden spo­sób. Zauważ, co czu­jesz? Kie­dy Ci lepiej, łatwiej? Jak myślisz po sta­re­mu czy po nowe­mu? Wybierz to, co lepiej słu­ży Tobie i Two­je­mu dziec­ku. Tak samo jest z każ­dą inną rze­czą, każ­dą inną sytuacją.

Wróć­my zatem do nasze­go tytu­ło­we­go pyta­nia, czy moż­na być w peł­ni szczę­śli­wym, mając dziec­ko z auty­zmem.
Rodzi­ce czę­sto uwa­ża­ją, że jak nie będą nie­szczę­śli­wi, nie będą mie­li moty­wa­cji, by pomóc swo­je­mu dziec­ku, by szu­kać roz­wią­zań. Co to jest? Prze­ko­na­nie.
Co jeśli pomy­śleć: „jak jestem zado­wo­lo­na, mam wię­cej ener­gii, żeby robić rze­czy a tym samym lepiej mogę pomóc moje­mu dziecku”?

Inne prze­ko­na­nie: „kie­dy nie jestem nie­szczę­śli­wa, mając tak cho­re dziec­ko, to zna­czy, że nie jestem dobrą mat­ką”. Każ­da z nas chce być dobrą mat­ką, więc jeśli masz takie prze­ko­na­nie, nigdy nie będziesz szczę­śli­wa.
Chcesz tak myśleć? OK.
A co jak­byś pomy­śla­ła: „jak jestem zado­wo­lo­na, jestem lep­sza dla moich bli­skich, jestem wte­dy lep­szą mat­ką”? Czyż takie prze­ko­na­nie nie pozwa­la Ci być zado­wo­lo­ną, będąc jed­no­cze­śnie dobrą matką.

Wybór nale­ży do Ciebie.

Ja wybra­łam już daw­no temu. Mój synek ma bar­dzo cięż­kie napa­dy padacz­ko­we. Prze­sta­je wte­dy oddy­chać, sinie­je, jego cia­ło roz­ry­wa­ją spa­zmy mię­śni, widzę, jaki jest prze­ra­żo­ny i jak bar­dzo się męczy. Kie­dyś każ­dy taki napad powo­do­wał, że zała­my­wa­łam ręce, pła­ka­łam, przez dłu­gi czas potem nie mogłam dojść do sie­bie. Bałam się chy­ba bar­dziej niż on. Czy mogłam być w takim sta­nie dla nie­go opar­ciem? Nie. Bo sku­pia­łam się na swo­im stra­chu i swo­im bólu. Dla­cze­go? Bo mia­łam całe mnó­stwo prze­ko­nań na temat jego napa­dów, któ­re powo­do­wa­ły we mnie tak ogrom­ny dys­kom­fort.
Czy to zna­czy, że teraz się cie­szę, że ma napa­dy? Abso­lut­nie nie.
Jed­nak od kie­dy zde­cy­do­wa­łam, że chcę być dla nie­go jak ska­ła, na któ­rej może się oprzeć w tych trud­nych momen­tach, od kie­dy zmie­ni­łam swo­je prze­ko­na­nia na temat sytu­acji, potra­fię sku­pić się na nim i być tu i teraz dla nie­go, gdy tego potrze­bu­je. Patrzę w jego klat­kę pier­sio­wą i wyobra­żam sobie, że oddy­cham za nie­go.
Czy jestem efek­tyw­niej­sza? O nie­bo. Czy może na mnie liczyć? Z całą pew­no­ścią!
Co zatem się zmie­ni­ło, sko­ro sytu­acja jest taka sama?
Spo­sób, w jaki o niej myślę.

Podzie­li­łam się z Tobą tym bar­dzo pry­wat­nym doświad­cze­niem po to, żeby uświa­do­mić Ci, że TY też możesz. Możesz ina­czej spoj­rzeć na zacho­wa­nie swo­je­go dziec­ka, ina­czej o nim pomy­śleć a odczu­jesz różnicę.

Czę­sto mówi­my „jak będę mieć tyle i tyle pie­nię­dzy, będę szczę­śli­wa”, „jak mój mąż będzie robił to i to, będę szczę­śli­wa”, „ jak moje dziec­ko….., będę szczę­śli­wa”.
Nie uza­leż­niaj szczę­ścia od tego, co ma się wyda­rzyć. Zde­cy­duj o nim już dziś, z tym co masz teraz, wybie­ra­jąc prze­ko­na­nia, któ­re Ci służą.

Kie­dy myślisz, że Two­je dziec­ko ma autyzm, pamię­taj, że „autyzm” to ety­kiet­ka nazy­wa­ją­ca jed­nym sło­wem to, na co trze­ba by wie­lu ksiąg. Czy sło­wo „autyzm” będzie wywo­ły­wać w Tobie para­li­żu­ją­cy, obez­wład­nia­ją­cy strach, czy też moty­wo­wać do dzia­ła­nia jest kwe­stią tego, jak zde­cy­du­jesz się o nim myśleć.

Czy zacho­wa­nia Two­je­go dziec­ka będą powo­do­wać ból ist­nie­nia, czy nie­za­leż­nie od nich będziesz odczu­wać zado­wo­le­nie i szczę­ście zale­ży od tego, jakie myśli wybierzesz.

Wybierz to, co Ci naj­le­piej służy…

Zasób 5

W Drodze... – by z autyzmem żyło się łatwiej

W Drodze… to mój bezpłatny newsletter, który wydaję od wielu lat i który stworzyłam, by Cię inspirować, podtrzymywać na duchu, skłaniać do zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Dzielę się w nim swoim doświadczeniem, swoimi obserwacjami i przemyśleniami dotyczącymi życia z autyzmem w tle. Informuję w nim także, co u mnie słychać, co zgłębiam, czego się uczę, czego uczę innych, więc jak chcesz być na bieżąco, zapisz się na mój newsletter* a w zamian zyskasz dostęp do dwóch seminariów, które dla Ciebie nagrałam.

Newsletter
w Drodze