Czy przejmujesz się tym, czego pragniesz doświadczyć?
Czy przejmujesz się tym, czego musisz się oduczyć, a czego nauczyć, żeby stało się to Twoim udziałem?
Czego chcesz dla siebie? Czego chcesz dla innych w kontakcie z Tobą?
Czy chodzi o bliskość?
A może o lepszą niż dotychczas komunikację?
O większą sprawność i lepsze samopoczucie?
A może o jakąś konkretną umiejętność?
Niezależnie od tego, czego pragniesz, o tym, czy to będzie Twoje, decydują dwie kwestie…
WIEDZA… i PRZEJĘCIE SIĘ…
Musisz wiedzieć, co robić i jak robić, żeby zmiany dokonać, jednak wiedza to za mało. Powiedziałabym, że stanowi może dziesięć procent. Cała reszta to przejęcie się.
Pacjent ze złymi nawykami żywieniowymi i dotyczącymi stylu życia najczęściej doskonale WIE, co i jak powinien robić, a jednak… tego nie robi. Nie bierze działań poprawiających stan zdrowia na tyle poważnie do serca, by przeznaczyć na nie świadomie uwagę i wysiłek. NIE PRZEJMUJE SIĘ wystarczająco.
Człowiek deklaruje chęć i potrzebę poprawy swojej komunikacji, chodzi na kursy z komunikacji, nabywa WIEDZĘ i nie wdraża jej w życie. Dlaczego? Bo się NIE PRZEJMUJE tym na tyle, by zaangażować w to swoją uwagę i dokonać deklarowanej zmiany.
Wspomagasz kogoś w robieniu rzeczy, na przykład w zakładaniu kurtki. WIESZ, że ten człowiek trzyma kurtkę prawą ręką i najpierw wkłada lewą rękę w rękaw, a potem prawą, jednak Ty podajesz mu kurtkę na odwrót. Dlaczego? Bo NIE PRZEJMUJESZ SIĘ dość tym, jakie jest Twoje zadanie, by wykonać je z uważnością.
Przeanalizuj sytuacje, gdy wprowadziłaś zmianę, na której Ci zależało oraz sytuacje, gdy nie wprowadziłaś zmiany, mimo deklaracji, że chciałaś to zrobić.
Na czym polega różnica pomiędzy nimi?
Idę o zakład, że tam, gdzie zmiany dokonałaś, naprawdę się tym PRZEJĘŁAŚ, dzięki czemu WIEDZĘ z uporem maniaka wdrażałaś w życie.
Niezależnie od tego, czy zmieniam nawyki żywieniowe, pracę nóg w pływaniu, wspomaganie kogoś, wydawanie pieniędzy, zarządzanie czasem, sposób myślenia, mój sukces zależy od tego, jak bardzo SIĘ PRZEJMĘ tym, co mam do osiągnięcia, a tym samym do zrobienia. Jeśli czegoś nie realizuję, jeśli nie wprowadzam pożądanej zmiany, to dlatego, że nie przejęłam się wystarczająco. W Twoim przypadku też tak jest. My, ludzie, tak mamy.
Zdobyć czy uzupełnić wiedzę to pestka. Potraktować ją poważnie, wziąć ją sobie do serca, oddać się jej, to zupełnie co innego. Tutaj zaczyna się prawdziwy wysiłek i zaangażowanie.
Kiedy SIĘ PRZEJMUJEMY, o wiele łatwiej poradzimy sobie z oporem, który napotkamy w trakcie zmiany. Kiedy SIĘ PRZEJMUJEMY, nie nadajemy wpadce po drodze znaczenia przekreślającego sens naszego przedsięwzięcia. Kiedy SIĘ PRZEJMUJEMY, znajdujemy potrzebną wiedzę z łatwością. Kiedy SIĘ PRZEJMUJEMY, depczemy naszą nową ścieżkę w pewności, że upragniony rezultat jest w drodze. Kiedy SIĘ PRZEJMUJEMY, rodzi się w nas determinacja, która sprawia, że „nie chce mi się”, „nie dam rady” albo „to za trudne” traci rację bytu. Kiedy SIĘ PRZEJMUJEMY, po każdej nieudanej próbie powstajemy jak Feniks z popiołów.
Może warto przyglądać się sobie i zadawać sobie pytanie „Czy SIĘ tym naprawdę PRZEJMUJĘ, czy tylko tak mówię?”, a następnie stać się swoim słowem albo przestać mówić to, co nie jest prawdziwe.