DZIAŁASZ Z BRAKU CZY Z PEŁNI?

Podziel się artykułem!

Pamię­tam dobrze cza­sy, gdy wie­le rze­czy robi­łam z miej­sca napię­cia…
Napię­cia we mnie…

Trze­ba zebrać się jak naj­szyb­ciej, bo szko­da dnia…
Koniecz­nie trze­ba jak naj­wię­cej zoba­czyć, bo trze­ba sko­rzy­stać, sko­ro się już gdzieś jest…
Nie moż­na nie spró­bo­wać, bo nie wia­do­mo, kie­dy będzie zno­wu oka­zja…
Muszę, bo jak nie zro­bię, to zna­czy, że nie wyko­rzy­sta­łam szansy…

Trze­ba, muszę, nale­ży…
Wyci­skać wszyst­ko jak cytry­nę, jak­by mia­ło za chwi­lę zabrak­nąć… jak­by mia­ło się skoń­czyć… jak­by mia­ło dla mnie nie wystarczyć…

Pamię­tam, gdy moje dzia­ła­nia napę­dza­ła pre­sja, przy­mus i strach…

Dzia­ła­nie z miej­sca bra­ku w nas, na zewnątrz, na pierw­szy rzut oka, niczym się nie róż­ni od tego, któ­re podej­mu­je­my z poczu­cia peł­ni. Na pozór się nie różni…

Jed­nak to jest to PRAWIE, któ­re czy­ni różnicę…

Kie­dy dzia­łam z miej­sca bra­ku we mnie, napę­dza mnie strach…
Strach przed stra­tą, przed poraż­ką, przed tym, że nie zdą­żę, że nie dowio­zę, że nie oka­żę się jakaś, za to oka­żę się inna, że cze­goś zabraknie…

Kie­dy dzia­łam z miej­sca peł­ni we mnie, napę­dza mnie pra­gnie­nie…
Pra­gnie­nie, by cze­goś doświad­czyć, by coś poznać, by spoj­rzeć ina­czej, by zro­zu­mieć, by odkryć, by wzra­stać, by prze­ży­wać, by czuć całą sobą…

Kie­dy wycho­dzę do dzia­ła­nia, będąc peł­nią, wszyst­ko, co jest moim udzia­łem, jest mi doda­ne… jest pre­zen­tem… jest źró­dłem obfitości…

Kie­dy dzia­łam z miej­sca peł­ni w sobie, ufam…
Że wszyst­ko dzia­ła dla mnie w naj­lep­szy moż­li­wy spo­sób…
Że Wszech­świat mi sprzy­ja i dmu­cha mi w skrzy­dła…
Że życie jest dobre…

W wiel­ka­noc­ny pora­nek po nie­spiesz­nie wypi­tej z uko­cha­nym kawie, idzie­my we trój­kę z moim auty­stycz­nym synem na Babią Górę… To nasza rezu­rek­cja…
Myślę z wdzięcz­no­ścią o wewnętrz­nej dro­dze, jaką prze­szli­śmy, przy­po­mi­na­jąc sobie naszą poprzed­nią wypra­wę tutaj. Pew­ne rze­czy się nie zmie­ni­ły – nadal pod­sta­wą jest pra­ca zespo­ło­wa, nadal rozu­mie­my się bez słów, więk­szy­mi i mniej­szy­mi rucha­mi nawi­gu­jąc w prze­strze­ni, nadal w naj­więk­szym sku­pie­niu moni­to­ru­je­my Mło­de­go, a jed­nak jest zupeł­nie inaczej…

Kie­dy dzień wcze­śniej doje­cha­li­śmy w góry, zje­dli­śmy obiad, poje­cha­li­śmy do hote­lu i…
poszli­śmy spać. Po trzy­go­dzin­nej drzem­ce wrzu­ci­li­śmy na sie­bie gór­skie ciu­chy i ruszy­li­śmy na szlak. Za wie­le się nie nacho­dzi­li­śmy, bo zro­bi­ło się ciem­no, ale ta godzi­na była bez­cen­na. Roz­ma­wia­my o tym, że kie­dyś było­by to nie do pomy­śle­nia. Trze­ba było prze­cież zało­ić, zro­bić jak naj­wię­cej, wyko­rzy­stać każ­dą chwi­lę w górach, jak­by był tyl­ko jeden spo­sób korzy­sta­nia z chwili.

Dziś cały dzień w górach… Idę, kon­tem­plu­jąc wido­ki i myśląc ze wzru­sze­niem, jak ina­czej się idzie, gdy idę z miej­sca peł­ni we mnie… Jakie inne te wido­ki… Jak ina­czej odczu­wam zmę­cze­nie… Jak ina­czej postrze­gam zagro­że­nie… Jak ina­czej mnie te góry cieszą…

Myśleć z peł­ni… dzia­łać z peł­ni… czuć z peł­ni…
Być peł­nią…
Nauczy­łam się…

A Ty?

Zasób 5

W Drodze... – by z autyzmem żyło się łatwiej

W Drodze… to mój bezpłatny newsletter, który wydaję od wielu lat i który stworzyłam, by Cię inspirować, podtrzymywać na duchu, skłaniać do zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Dzielę się w nim swoim doświadczeniem, swoimi obserwacjami i przemyśleniami dotyczącymi życia z autyzmem w tle. Informuję w nim także, co u mnie słychać, co zgłębiam, czego się uczę, czego uczę innych, więc jak chcesz być na bieżąco, zapisz się na mój newsletter* a w zamian zyskasz dostęp do dwóch seminariów, które dla Ciebie nagrałam.