Jak utrzymać w sobie ogień i nie tracić nadziei…?

Podziel się artykułem!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Kie­dy masz dziec­ko z auty­zmem, doświad­cza­nie trud­nych chwil to dla Cie­bie chleb powsze­dni. Poraż­ka to Two­ja codzien­ność, bo albo nie możesz się dowie­dzieć cze­goś waż­ne­go od swo­je­go Skar­bu, albo nie zosta­jesz zro­zu­mia­na, albo nie uda­je Ci się to, co zapla­no­wa­łaś, albo, albo, albo…

Tak już jest. Szczę­śli­wie tyle samo, ilu doświad­czasz momen­tów poraż­ki, spo­ty­kasz sytu­acji, gdy nie spo­sób nie pomy­śleć, jakie faj­ne to Two­je dziec­ko, ile daje Ci rado­ści i jak to dobrze, że jest.

Kie­dy temat auty­zmu jest dla Cie­bie świe­ży, masz moc zapa­łu do pra­cy. Wiesz, że to dzia­ła­nie na lata, jed­nak myślisz sobie, że przy odro­bi­nie szczę­ścia i dużym zaan­ga­żo­wa­niu Wam się uda. Wszak sto­sun­ko­wo nie­du­żo cza­su, w rozu­mie­niu lat, ile żyje dziec­ko, macie do odro­bie­nia. Mobi­li­zu­jesz siły i dzia­łasz na tylu polach, na ilu jesteś w sta­nie. A jest, co robić. Tera­pia, edu­ka­cja, die­ta, suple­men­ty, ogar­nię­cie rodzeń­stwa, part­ne­ra, sie­bie i całej rodzi­ny, do tego nie­jed­no­krot­nie pra­cy zawo­do­wej wypeł­nia­ją Ci sku­tecz­nie cały dzień, a czę­sto i pół nocy. Po pew­nym cza­sie funk­cjo­no­wa­nia w ten spo­sób, uświa­da­miasz sobie, że dłu­go tak nie pocią­gniesz. Zaczy­nasz się zasta­na­wiać, ważyć decy­zje i usta­na­wiać prio­ry­te­ty w dzia­ła­niu.

Nie­za­leż­nie, jaką dro­gę tera­peu­tycz­ną obie­rzesz, jed­no jest pew­ne, autyzm wyczer­pu­je fizycz­nie, psy­chicz­nie, emo­cjo­nal­nie i finan­so­wo. Wszyst­kich w rodzi­nie. Bez wyjąt­ków. Wszy­scy odczu­wa­ją jego wpływ.

Kie­dy żyjesz z oso­bą z auty­zmem na codzień, nie­jed­no­krot­nie masz dość. Myślisz sobie, że nie dasz rady. Masz ocho­tę spa­ko­wać naj­po­trzeb­niej­sze rze­czy i uciec jak naj­da­lej. Chcesz zosta­wić wszyst­ko i zapo­mnieć. Wyda­je Ci się, że nie wytrzy­masz.
Kie­dy sły­szysz o kolej­nej inter­wen­cji, któ­ra wyda­je się być pomoc­na, wszyst­ko w Tobie krzy­czy „nie!”. Nie masz ocho­ty znów roz­bu­dzać w sobie nadziei, że może tym razem zadzia­ła, że może nastą­pi popra­wa, o któ­rej tak dłu­go marzy­łaś. Nie chcesz kolej­ne­go roz­cza­ro­wa­nia. Jed­nak mat­czy­ny instynkt i potrze­ba dba­nia o swo­je sta­do nie pozwa­la Ci sobie odpu­ścić.

Wiem, bo nie zli­czę, ile razy przez to prze­cho­dzi­łam. Ile razy pła­ka­łam. Ile razy chcia­łam rzu­cić wszyst­ko. Ile razy myśla­łam, że nie wytrzy­mam. Ile razy byłam prze­ko­na­na, że roz­sy­pię się na tysiąc kawał­ków.
Nie roz­sy­pa­łam się. Nie rzu­ci­łam wszyst­kie­go. Nadal jestem. Wytrzy­mu­ję.
Ty też możesz. Wszyst­kie mamy moc zmie­nia­nia rze­czy­wi­sto­ści dla naszych dzie­ci.
I o tym wła­śnie chcę Ci dziś powie­dzieć.

Co robić, żeby mieć siłę i nadal spraw­dzać, co zadziała?

  • Znajdź coś, do cze­go będziesz się­gać w trud­nych chwi­lach. Inspi­ru­ją­cy film, wiersz, ustęp tek­stu. Ja mam taki ulu­bio­ny o wyści­gu i potknię­ciach, po któ­rych się trze­ba pod­nieść. Zawsze go oglą­dam, gdy wyda­je mi się, że tym razem nie dam rady. Kie­dy ogień w Tobie chwi­lo­wo przy­ga­sa, miej swój spo­sób, żeby go rozniecić.
  • Nie dopusz­czaj do sytu­acji, gdy tra­cisz cał­ko­wi­cie zapał. Naucz się samej sie­bie na tyle dobrze, by zauwa­żać ozna­ki, że Twój napęd słab­nie. Łatwiej roz­nie­cić żar, któ­ry nadal się tli, niż roz­pa­lać ogni­sko od nowa.
  • Szu­kaj wokół sie­bie przy­kła­dów ludzi, któ­rzy są mistrza­mi w pod­no­sze­niu się po poraż­ce. Nic tak nie dzia­ła na naszą wyobraź­nię, jak przy­kład innych osób. Sko­ro inni to mogą, Ty też możesz.
  • Roz­ma­wiaj z ludź­mi. Nigdy nie wiesz, skąd przyj­dzie inspiracja.
  • Sku­piaj się tyl­ko na jed­nym dniu w danym cza­sie. Myśl tyl­ko o tym, co teraz. Per­spek­ty­wa wie­lu lat pra­cy z dziec­kiem, pro­wa­dze­nia die­ty czy cze­go­kol­wiek inne­go może być na tyle przy­tła­cza­ją­ca, że spra­wi, że zanie­chasz dzia­ła­nia. Kie­dy myślisz tyl­ko o tym, co masz do zro­bie­nia dziś, jesteś w sta­nie to udźwignąć.
  • Miej kogoś, kto powie Ci dobre sło­wo, kto Ci pomo­że w taki czy inny spo­sób, pod­nie­sie Cię, gdy się potkniesz.
  • Nie roz­czu­laj się nad sobą zanad­to. Pozwa­laj sobie na chwi­le sła­bo­ści, jed­nak nigdy nie pozwól swym myślom skrę­cić na ścież­kę pt.    „Dla­cze­go moje dziec­ko? Dla­cze­go ja?”
  • Płacz, jeśli potrze­bu­jesz. Powiem wię­cej. Wyrycz się tak, jak tyl­ko kobie­ty potra­fią. Gdy będziesz sama wykrzycz się i wyrzuć z sie­bie wszyst­ko. Wyczyść się w ten spo­sób z bólu, bez­sil­no­ści i bez­rad­no­ści po to, żeby mieć w sobie miej­sce na moc.
  • Zawsze znaj­duj chwi­lę tyl­ko dla sie­bie. Pamię­taj, że Ty tu jesteś najważniejsza.


Napisz, co robisz, żeby nie odpu­ścić, żeby nie zre­zy­gno­wać i nadal mieć siłę, cho­ciaż chcia­ło­by się powie­dzieć „dość”.

Zasób 5

W Drodze... – by z autyzmem żyło się łatwiej

W Drodze… to mój bezpłatny newsletter, który wydaję od wielu lat i który stworzyłam, by Cię inspirować, podtrzymywać na duchu, skłaniać do zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Dzielę się w nim swoim doświadczeniem, swoimi obserwacjami i przemyśleniami dotyczącymi życia z autyzmem w tle. Informuję w nim także, co u mnie słychać, co zgłębiam, czego się uczę, czego uczę innych, więc jak chcesz być na bieżąco, zapisz się na mój newsletter* a w zamian zyskasz dostęp do dwóch seminariów, które dla Ciebie nagrałam.

Newsletter
w Drodze