Autyzm to zaburzone funkcjonowanie całego organizmu

Podziel się artykułem!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Wyra­zy uzna­nia i podzię­ko­wa­nia dla Insty­tu­tu Medy­cy­ny Holi­stycz­nej VEGAMEDICA za zor­ga­ni­zo­wa­nie Świa­to­we­go Szczy­tu Auty­zmu poświę­co­ne­go bio­lo­gicz­nym aspek­tom auty­zmu i wyja­śnia­ją­ce­go wpływ na funk­cjo­no­wa­nie osób z auty­zmem takich czyn­ni­ków jak pato­ge­ny, die­ta, meta­le cięż­kie i wie­le innych. Coraz wię­cej wie­my o bio­lo­gii auty­zmu i nie wol­no nam o tym aspek­cie zapo­mnieć, gdyż sta­no­wi bar­dzo duży kawa­łek w auty­stycz­nej układance.

Kiedy rutynowe działanie czyni szkodę

Wszy­scy dosko­na­le wie­my, jak naszym dzie­ciom potrzeb­na jest ruty­na. Porząd­ku­je świat, czy­ni rze­czy prze­wi­dy­wal­ny­mi a więc daje poczu­cie bez­pie­czeń­stwa. I tak też powin­no być.
Jed­nak­że nie­jed­no­krot­nie zapo­mi­na­my o tym, że nam popaść w ruty­nę zanad­to nie wol­no, mamy bowiem do czy­nie­nia z oso­bą, któ­ra ma dość sta­tycz­ny mózg. Jeśli dodat­ko­wo my będzie­my dzia­łać sta­tycz­nie, zamiast pobu­dzać nasze dziec­ko do roz­wo­ju, będzie­my z wiel­kim suk­ce­sem utrwa­lać dosko­na­le w jego mózgu wykształ­co­ne ścież­ki.

Co mam na myśli?

Mnó­stwo sytu­acji dnia codzien­ne­go, kiedy:

  • Domy­ślasz się, co dziec­ko chce ci zako­mu­ni­ko­wać (w taki czy inny spo­sób), uprze­dza­jąc je i odga­du­jąc jego potrze­by – uczysz, że zawsze ktoś się domyśli.
  • Sku­piasz się, żeby rze­czy zosta­ły zro­bio­ne, więc zamiast pocze­kać, żeby się zorien­to­wa­ło, że nie ma np. ple­ca­ka, od razu mówisz, że ma go wziąć albo zamiast pocze­kać, żeby zro­zu­mia­ło, że jesz­cze trze­ba coś zro­bić, np. zga­sić świa­tło w łazien­ce, mówisz, żeby zga­si­ło świa­tło – uczysz, że nie trze­ba myśleć, nie trze­ba brać odpo­wie­dzial­no­ści za swo­je dzia­ła­nia, bo zawsze ktoś powie, co trze­ba zrobić.
  • Uła­twiasz życie na wszel­kie spo­so­by, np. macie razem prze­nieść sto­lik i two­je dziec­ko pod­no­si, nie zwra­ca­jąc uwa­gi na to, co ty robisz, więc „ratu­jesz” sytu­ację, zamiast pozwo­lić mu doświad­czyć, co się dzie­je, gdy jed­na oso­ba pod­no­si sto­lik a dru­ga jesz­cze nie – uczysz, że nie trze­ba uwa­żać, nie trze­ba pil­no­wać part­ne­ra, bo zawsze ktoś nad­ro­bi czy­jeś uchybienia.
  • Wyrę­czasz, poda­jąc łyż­kę, zamiast pocze­kać, żeby dziec­ko usia­dło i zorien­to­wa­ło się, że nie ma czym zjeść – uczysz, że nie trze­ba nic robić, bo zawsze znaj­dzie się ktoś, kto zrobi.
  • Odpo­wia­dasz, gdy dziec­ko mówi do ścia­ny, zamiast pocze­kać, aż się zorien­tu­je, że nikt nie reagu­je – uczysz, że nie trze­ba dbać o komu­ni­ka­cję, bo inni o nią zadbają.


Przy­kła­dy moż­na by mno­żyć. Wiem, takie dzia­ła­nie jest odru­cho­we. Tyle razy nad­ra­bia­łaś za swo­je dziec­ko, żeby cokol­wiek się uda­ło, że nawet się nad tym nie zasta­na­wiasz. Po pro­stu robisz i już. Nie trze­ba się obwi­niać. Robisz naj­le­piej jak potra­fisz w danym momen­cie. Dla­te­go wła­śnie war­to zadać sobie pyta­nie

„cze­go ja chcę teraz uczyć moje dziec­ko?”

Zanim coś zro­bisz, zatrzy­maj się i pomyśl nad tym wła­śnie pyta­niem. A następ­nie dzia­łaj ade­kwat­nie do odpo­wie­dzi, któ­rej sobie udzielisz.

Zasób 5

W Drodze... – by z autyzmem żyło się łatwiej

W Drodze… to mój bezpłatny newsletter, który wydaję od wielu lat i który stworzyłam, by Cię inspirować, podtrzymywać na duchu, skłaniać do zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Dzielę się w nim swoim doświadczeniem, swoimi obserwacjami i przemyśleniami dotyczącymi życia z autyzmem w tle. Informuję w nim także, co u mnie słychać, co zgłębiam, czego się uczę, czego uczę innych, więc jak chcesz być na bieżąco, zapisz się na mój newsletter* a w zamian zyskasz dostęp do dwóch seminariów, które dla Ciebie nagrałam.

Newsletter
w Drodze