Kolejne kroki w życiu. Kto bardziej gotowy? TY czy może Twoje dziecko?

Podziel się artykułem!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Jeśli jesteś rodzi­cem dziec­ka z auty­zmem, z pew­no­ścią masz świa­do­mość, jak wie­le wysił­ku wyma­ga od nie­go codzien­na egzy­sten­cja. Cią­gły stres, bodź­ce nie­prze­rwa­nie bom­bar­du­ją­ce zmy­sły i mno­gość trud­nych dla nie­go sytu­acji każ­de­go dnia, przed któ­ry­mi chcesz je chronić.

Obo­wiąz­kiem każ­de­go rodzi­ca jest ochro­na swo­je­go dziec­ka przed tym co złe, nie­bez­piecz­ne, szko­dli­we czy zagra­ża­ją­ce. Jed­nak w przy­pad­ku rodzi­ców dzie­ci z auty­zmem potrze­ba chro­nie­nia dziec­ka przed trud­ny­mi dla nie­go sytu­acja­mi jest nad­mier­na i co wię­cej czę­sto­kroć nie­uza­sad­nio­na. Przez sytu­acje trud­ne rozu­miem tutaj zarów­no momen­ty, kie­dy dziec­ko musi sobie radzić, roz­wią­zy­wać pro­ble­my, komu­ni­ko­wać się odna­leźć w rze­czy­wi­sto­ści jak rów­nież te, gdy chce­my żeby prze­strze­ga­ło pew­nych zasad a ono nie ma na to ochoty.

Być może nie decy­du­jesz się na korzy­sta­nie z dowo­zu zor­ga­ni­zo­wa­ne­go do szko­ły, bo boisz się, że ktoś źle Two­je dziec­ko potrak­tu­je. Sta­jesz na gło­wie, żeby sobie ze wszyst­kim pora­dzić, prze­zna­czasz swój bez­cen­ny czas i pie­nią­dze na woże­nie dziec­ka, bo się boisz. Nie potra­fisz uwie­rzyć, że bez Cie­bie sobie pora­dzi. Potrze­bu­jesz kogoś z boku, żeby Cię zain­spi­ro­wał do odwa­że­nia się. Cza­sem wystar­czy jed­no sło­wo czy zda­nie.
Decy­du­jesz się spró­bo­wać i oka­zu­je się, że dzia­ła. Świet­nie dzia­ła. Dziec­ko zado­wo­lo­ne. Całe i zdro­we jeź­dzi do i ze szko­ły a Ty zysku­jesz czas, by coś zro­bić, dzię­ki cze­mu masz go wię­cej dla sie­bie lub swo­ich bli­skich. Gdy­byś się nie odwa­ży­ła, gdy­byś nie dała dziec­ku i sobie szan­sy spraw­dzić, jak będzie, nie wie­dzia­ła­byś, że może być dobrze i Ty nie musisz w tym mieć bez­po­śred­nie­go udziału.

Być może nie wpro­wa­dzasz alter­na­tyw­nych spo­so­bów komu­ni­ko­wa­nia się w posta­ci gestów lub pomo­cy wzro­ko­wych (zdję­cia, obraz­ki, sym­bo­le,…), bo Two­je dziec­ko nie potra­fi naśla­do­wać albo ma kiep­ską per­cep­cję wzro­ko­wą, więc nawet nie pró­bu­jesz dać mu innych narzę­dzi w oba­wie, że będzie to dla nie­go trud­ne, że nie będzie w sta­nie z nich sko­rzy­stać, że Ty się napra­cu­jesz a ono i tak się nie nauczy, że prze­cież tro­chę mówi, więc nie potrzebuje.

Być może nie wyma­gasz, żeby się ubra­ło, gdy bie­ga po domu w samych majt­kach, bo tak lubi. Tłu­ma­czysz to cza­sem wraż­li­wo­ścią na dotyk, że mu gorą­co, czy że po pro­stu tak ma. A może myślisz, że cią­gle się musi dopa­so­wy­wać, więc na bie­ga­nie bez ubra­nia po domu możesz pozwo­lić, bo prze­cież nie ma w tym nic złe­go. W zasa­dzie nie ma. Potem ktoś mówi Ci, żebyś może zaczę­ła tego wyma­gać i oka­zu­je się, że po chwi­lo­wym sprze­ci­wie nie ma żad­ne­go kło­po­tu, dziec­ko cho­dzi ubra­ne po domu a wszy­scy wokół czu­ją się bar­dziej komfortowo.

Być może pozwa­lasz spać w swo­im łóż­ku, mimo że syn czy cór­ka już daw­no prze­kro­czy­li wiek, kie­dy dziec­ko przy­cho­dzi do łóż­ka rodzi­ców. Może myślisz sobie, że nie będziesz odma­wiać swo­je­mu dziec­ku przy­tu­le­nia się do Cie­bie. Może cza­sem jesteś zbyt zmę­czo­na, by zapro­wa­dzić je do wła­sne­go poko­ju. A może cza­sem Ci się zwy­czaj­nie po ludz­ku nie chce. Nie­jed­no­krot­nie oka­zu­je się jed­nak, że jak się zmo­bi­li­zu­jesz, dziec­ko śpi w swo­im łóż­ku a Ty co naj­wy­żej chwi­lę przy nim sie­dzisz lub na moment się kła­dziesz obok.

Być może sta­le domy­ślasz się, co dziec­ko chce. Odga­du­jesz jego potrze­by. Wszyst­ko jest dla nie­go pod ręką, żeby sobie mogło wziąć. Dajesz goto­we roz­wią­za­nia. Wyrę­czasz w dzia­ła­niu i myśle­niu. Dziec­ko nie musi nic robić, żeby się wysi­lić i zako­mu­ni­ko­wać swo­ją potrze­bę, pomy­śleć. Po co, sko­ro wszyst­ko jest poda­ne na talerzu?

Być może dopa­so­wu­jesz świat do potrzeb dziec­ka i wyma­gasz tego od innych, nawet dener­wu­jąc się cza­sem, gdy oni tego nie robią. Jak­kol­wiek świa­do­mość trud­no­ści dziec­ka i uczy­nie­nie świa­ta łatwiej­szym dla nie­go jest nie­zbęd­ne, rozu­mie­nie, jak cięż­ko jest dziec­ku jest koniecz­ne, wyma­ga­nie, że wszy­scy się w peł­ni dopa­su­ją jest nie­uza­sad­nio­ne. Świat to nie szkla­na kula.

Wszyst­kie powyż­sze przy­kła­dy, a jest ich o wie­le wię­cej, poka­zu­ją, jak dzia­ła­jąc w dobrej wie­rze, chcąc chro­nić swo­je dziec­ko, uła­twiać mu jego trud­ne życie, dzia­ła­my z pozy­cji lęku. Nasze­go lęku. Że sobie nie pora­dzi. Że ktoś je skrzyw­dzi. Że będzie nie­zro­zu­mia­ne.
I wła­śnie na sku­tek tego nasze­go lęku (głów­nie rodzi­ciel­skie­go, choć pro­fe­sjo­na­li­ści cza­sem też go odczu­wa­ją) nie podej­mu­je­my pew­nych kro­ków, któ­re mogą uczy­nić wiel­ką róż­ni­cę w życiu nasze­go dziec­ka. Skut­kiem tego, mając dobre inten­cje, hamu­je­my jego roz­wój. Nie robi­my tego nigdy spe­cjal­nie, dla­te­go nie może­my czuć się z tego powo­du win­ni. Czę­sto robi­my to z nie­wie­dzy, dla­te­go że coś nam zwy­czaj­nie nie przy­szło do gło­wy a zabra­kło dru­giej oso­by, któ­ra pod­su­nę­ła­by pomysł.

Potrze­bu­je­my jed­nak cały czas mieć w świa­do­mo­ści to, że nasze dziec­ko kie­dyś będzie doro­słe, że kie­dyś nas nie będzie obok, żeby zro­zu­mieć i chro­nić i ono potrze­bu­je umieć o sie­bie zadbać. Potrze­bu­je umieć sobie pora­dzić. War­to myśleć o tym, jak widzi­my swo­je dziec­ko w przy­szło­ści. Jakie, w naszej wizji, ma kom­pe­ten­cje, co potra­fi, jakie ma rela­cje z ludź­mi i jak się komu­ni­ku­je. Kie­dy to już wie­my, war­to zadać sobie pyta­nie, jakich narzę­dzi potrze­bu­je do tego nasze dziec­ko i zro­bić, co w naszej mocy, by tych narzę­dzi mu dostarczyć.

Zachę­cam, byś wraz z nadej­ściem wio­sny przyj­rza­ła się swo­je­mu dziec­ku, temu jak funk­cjo­nu­je, co robi a cze­go nie robi a przede wszyst­kim żebyś przyj­rza­ła się sobie i spraw­dzi­ła, czy nie robisz za dziec­ko za dużo oraz jakich narzę­dzi i umie­jęt­no­ści potrze­bu­jesz mu dostar­czyć, by radzi­ło sobie lepiej. Życzę Ci wie­lu wio­sen­nych odkryć!

Zasób 5

W Drodze... – by z autyzmem żyło się łatwiej

W Drodze… to mój bezpłatny newsletter, który wydaję od wielu lat i który stworzyłam, by Cię inspirować, podtrzymywać na duchu, skłaniać do zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Dzielę się w nim swoim doświadczeniem, swoimi obserwacjami i przemyśleniami dotyczącymi życia z autyzmem w tle. Informuję w nim także, co u mnie słychać, co zgłębiam, czego się uczę, czego uczę innych, więc jak chcesz być na bieżąco, zapisz się na mój newsletter* a w zamian zyskasz dostęp do dwóch seminariów, które dla Ciebie nagrałam.

Newsletter
w Drodze