Myślenie. Czy można tego uczyć?

Podziel się artykułem!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Myśle­nie. Celo­we uży­wa­nie umy­słu. Umie­jęt­ność. Ina­czej – kom­pe­ten­cja. Ozna­cza to, że moż­na ją nabyć, wykształ­cić. Jest wie­le umie­jęt­no­ści dostęp­nych czło­wie­ko­wi, być może nie­skoń­cze­nie wie­le. Jed­ne nie­odzow­ne, by radzić sobie w życiu, inne nie­ko­niecz­ne, ale przy­dat­ne lub, po pro­stu, dają­ce przyjemność.

Roz­wój mózgu zale­ży od doświad­cze­nia. Neu­ro­ścież­ki powsta­ją w naszym umy­śle w odpo­wie­dzi na sytu­acje, któ­re są naszym udzia­łem. Gdy sta­je­my w obli­czu „pro­ble­mu”, któ­re­go nie da się roz­wią­zać w zna­ny nam spo­sób, sło­wem – sytu­acja jest nowa, nasz mózg musi stwo­rzyć nową kon­fi­gu­ra­cję połą­czeń, dzię­ki któ­rej pro­blem zosta­nie roz­wią­za­ny. Gdy takiej sytu­acji doświad­cza­my po raz pierw­szy, bywa nie­ła­two, trze­ba wię­cej cza­su, nie­jed­no­krot­nie koniecz­ne jest wspar­cie zaufa­nych osób. Jed­nak w mia­rę powta­rza­nia się dane­go doświad­cze­nia kon­fi­gu­ra­cja utrwa­la się i two­rzy się nowe połą­cze­nie w mózgu. Im czę­ściej takie doświad­cze­nie ma miej­sce, tym szyb­ciej gene­ru­je­my odpo­wiedź, tym mniej pomo­cy potrze­bu­je­my, tym bar­dziej nie­za­leż­ni w myśle­niu i dzia­ła­niu się sta­je­my. Jeśli dodat­ko­wo sytu­acja czy „pro­blem” do roz­wią­za­nia powta­rza się w róż­nych oko­licz­no­ściach, z róż­ny­mi oso­ba­mi, nastę­pu­je gene­ra­li­za­cja danej umie­jęt­no­ści, co ozna­cza, że potra­fi­my z niej sko­rzy­stać zawsze, gdy jest taka potrzeba.

Powyż­szy pro­ces zacho­dzi w naszych umy­słach od naj­młod­szych lat, kie­dy u boku zaufa­nych prze­wod­ni­ków, naj­czę­ściej rodzi­ców, doświad­cza­my róż­nych sytu­acji, obser­wu­jąc, jak oni sobie z nimi radzą, jak oni roz­wią­zu­ją pro­ble­my. Stop­nio­wo jeste­śmy włą­cza­ni w nie coraz bar­dziej i bar­dziej, aż w koń­cu odpo­wie­dzial­ność za roz­wią­za­nie leży po naszej stro­nie. To prze­pięk­na dro­ga, pod­czas któ­rej kształ­tu­je­my zdol­ność uży­wa­nia nasze­go umy­słu, dzię­ki cze­mu z łatwo­ścią nawi­gu­je­my przez życie, a jeśli napo­ty­ka­my trud­no­ści, wie­my, że trze­ba pomy­śleć, co zro­bić. Wie­my, bo mamy na swo­im kon­cie set­ki, tysią­ce drob­nych momen­tów, kie­dy roz­wią­za­li­śmy „pro­blem”.

„Pro­ble­mem” może być cokol­wiek. Zamknię­ta dro­ga, któ­rą zawsze jeź­dzi­my; brak sznur­ka do zwią­za­nia pacz­ki; to, że poten­cjal­ny roz­mów­ca nie zwra­ca na nas uwa­gi; odwo­ła­ne zaję­cia; brak maka­ro­nu, gdy na kola­cję ma być spa­ghet­ti; itp. itd. Od tego, na ile jeste­śmy ela­stycz­ni, na ile potra­fi­my znaj­do­wać roz­wią­za­nia, jak dzia­ła nasze dyna­micz­ne myśle­nie, wie­le zale­ży. Przede wszyst­kim zale­ży nasz kom­fort wyni­ka­ją­cy z tego, że wie­my, że jest wie­le spo­so­bów na zała­twia­nie spraw, że potra­fi­my przy­jąć roz­wią­za­nie mniej pożą­da­ne, że mamy świa­do­mość, że sobie pora­dzi­my. Im bar­dziej jeste­śmy otwar­ci na róż­ny prze­bieg zda­rzeń, tym wię­cej luzu rów­nież wokół nas, wśród osób, któ­re nam towarzyszą.

Dyna­micz­ne myśle­nie, ela­stycz­ne reago­wa­nie, gene­ro­wa­nie innych niż zapla­no­wa­ne roz­wią­zań bywa bar­dzo trud­ne dla wie­lu osób z auty­zmem. Natu­ral­na skłon­ność umy­słu do sta­tycz­ne­go myśle­nia spra­wy nie uła­twia. Dodat­ko­wo, dziec­ko, któ­re roz­wi­ja się w spek­trum, nie wykształ­ca ze swo­im rodzi­cem tak łatwo rela­cji prze­wod­nik-uczeń, a tym samym nie pozwa­la się swo­je­mu rodzi­co­wi popro­wa­dzić w sytu­acje, pod­czas któ­rych może ćwi­czyć myśle­nie. W przy­pad­ku dziec­ka nie­au­ty­stycz­ne­go taki pro­ces zacho­dzi intu­icyj­nie i samo­ist­nie, jed­nak gdy cho­dzi o czło­wie­ka w spek­trum, nie dzie­je się to tak bez­wy­sił­ko­wo. Nie­prze­wi­dy­wal­ność świa­ta, mno­gość i szyb­kość zmian wokół spra­wia­ją, że wyco­fu­je się z roz­ma­itych sytu­acji, nie podej­mu­je wyzwa­nia, a tym samym odbie­ra sobie szan­sę na wykształ­ce­nie nowych umiejętności.

Czy to zna­czy, że czło­wiek z auty­zmem nie może się dyna­micz­ne­go myśle­nia nauczyć? Ależ może! Wszak jest to kom­pe­ten­cja. Moż­na ją nabyć w prze­bie­gu tre­nin­gu. Sta­le tre­nu­je­my nasze umy­sły na roz­ma­ite spo­so­by, więc myśle­nie też moż­na tre­no­wać. Wyma­ga to pre­cy­zyj­ne­go okre­śle­nia, jaka umie­jęt­ność jest czło­wie­ko­wi potrzeb­na, a następ­nie two­rze­nia mno­gich oka­zji, pod­czas któ­rych będzie mógł ją kształ­to­wać, roz­wią­zu­jąc „pro­blem”, jaki przed nim posta­wi­my. Prze­wod­nik, towa­rzysz pla­nu­je doświad­cze­nia dla swo­je­go ucznia, wyko­rzy­stu­jąc to, co i tak ma miej­sce. Prze­or­ga­ni­zo­wu­je cza­sem nie­co codzien­ne sytu­acje, by uczy­nić z nich natu­ral­ne kon­tek­sty do pra­cy. Usta­wia odpo­wied­nio poprzecz­kę i zapew­nia potrzeb­ne wspar­cie, by uczeń mógł podo­łać wyzwa­niu. Naby­wa­nie kom­pe­ten­cji prze­bie­ga wów­czas w spo­sób dla czło­wie­ka nie­zau­wa­żo­ny. To wiel­ka radość patrzeć, jak czło­wiek myśli, a  następ­nie w wyni­ku tego myśle­nia podej­mu­je dzia­ła­nia, któ­re dają mu poczu­cie spraw­stwa i mocy. Jak na naszych oczach budu­je się w czło­wie­ku wie­dza o nim samym, że może, że potra­fi. Jak życie sta­je się łatwiejsze.

Wię­cej na ten temat znaj­dziesz TUTAJ https://bit.ly/3FM5asB

Zasób 5

W Drodze... – by z autyzmem żyło się łatwiej

W Drodze… to mój bezpłatny newsletter, który wydaję od wielu lat i który stworzyłam, by Cię inspirować, podtrzymywać na duchu, skłaniać do zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Dzielę się w nim swoim doświadczeniem, swoimi obserwacjami i przemyśleniami dotyczącymi życia z autyzmem w tle. Informuję w nim także, co u mnie słychać, co zgłębiam, czego się uczę, czego uczę innych, więc jak chcesz być na bieżąco, zapisz się na mój newsletter* a w zamian zyskasz dostęp do dwóch seminariów, które dla Ciebie nagrałam.

Newsletter
w Drodze