O czym każdy prawdziwy nauczyciel zawsze pamięta

Podziel się artykułem!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Napisałam „prawdziwy”, ponieważ pod hasłem nauczyciel kryją się różne rzeczy. Jak w każdym innym fachu możemy spotkać tu wirtuozów i rzemieślników. Pragnę podkreślić, że fakt, czy zaliczysz się do jednej lub drugiej grupy nie zależy od wieku. Możesz mieć bowiem wieloletnie doświadczenie i nadal pozostawać ledwie rzemieślnikiem i możesz też być bardzo młodą osobą, stawiającą dopiero pierwsze kroki w pracy zawodowej i jednocześnie mieć w sobie zadatki na wirtuoza.

Od czego to zależy?
Od tego, co masz w głowie. Od tego, jak myślisz o swej pracy. Od tego, jak postrzegasz swojego ucznia i co zakładasz odnośnie jego możliwości. Jednym słowem od postawy, z jaką wychodzisz do osoby, z którą pracujesz. Dopiero potem przychodzi technika, metoda, narzędzia.
Pamiętam swoją rozmowę z jednym z nauczycieli mojego syna na temat tzw. trudnych zachowań. Po omówieniu i przeanalizowaniu wszystkiego usłyszałam z jego ust taką konkluzję: „no tak, bo my mamy świetnie opanowane różne techniki, ale nie mamy postawy do pracy”.

Niestety postawa nie mieści się w obrębie zagadnień, z którymi spotyka się student w toku nauki. Tak jest na różnych kierunkach. Kiedy studiowałam na medycynie, też nas tego nie uczono. Tak więc możesz wynieść to z domu. Możesz mieć szczęście i trafić po drodze na mistrza, który Cię tego nauczy, dając przykład, gdy będziesz mu towarzyszyć i przyglądać się, jak działa. Jeśli żadna z wcześniejszych opcji Cię nie dotyczy, musisz się tego nauczyć na tzw. „piechotę”. O ile, oczywiście, chcesz poszerzyć grono prawdziwych nauczycieli.

Postawa to zagadnienie bardzo szerokie i złożone. Jest tu wiele ważnych elementów, jednak warto sprowadzić to do paru podstawowych punktów.

Nauczyciel zawsze zakłada potencjał ucznia

Nie mówi „to nie dla niego”, „ona tego nie zrozumie”.
Prawdziwy nauczyciel mówi „zobaczmy, jak Franek sobie z tym poradzi”, „ciekawe, ile z tego uda nam się zrobić”.
Dostrzegasz różnicę? Ten pierwszy z góry zakłada, że jest granica, którą, co ciekawe, określa on sam a nie uczeń. Ten drugi chce się dowiedzieć, na ile może swego ucznia pobudzić, co jest w stanie w nim uruchomić.
Który będzie miał większą motywację do pracy?
Nie wiesz, nie ma sposobu, żeby zbadać, co jest możliwe a co nie, więc czemu nie założyć kompetencji? Czemu nie założyć, że w człowieku, którego masz przed sobą drzemią możliwości? Może nie wszystkie są jeszcze gotowe, by się ujawnić, ale jednak możliwości…
Wiadomo wszem i wobec, że trudność musi być dopasowana do aktualnego poziomu kompetencji. Jednocześnie, jak tylko widzisz, że coś wychodzi, od razu powinno się pojawić pytanie „jaki będzie następny krok?”. Świętujesz sukces i już zacierasz ręce na myśl o tym, co przed Wami.

Nauczyciel traktuje ucznia jak człowieka, nie jak mebel

Co mam na myśli?
Chodzi mi tu przede wszystkim o mówienie o uczniu przy uczniu. Nagminne jest mówienie do mamy Franka o tym, co się dziś działo, co Franek chciał a czego nie chciał. Np. „No dziś nic nie zrobiliśmy. Franek tylko biegał i krzyczał”. Albo „No nic się nie dało, widzi Pani, tylko leży”. „Fatalnie, nie chciał się ubrać a jak mieliśmy wyjść na dwór to się położył na podłodze i krzyczał” Albo „Wszystko zrobiła, dopasowała wszystkie sylaby, zjadła cały obiad z dziećmi” itd. itp.
Ty, drogi nauczycielu mówisz powyższe lub podobne słowa a Franek, Ala czy ktokolwiek inny stoi obok i nie potrafi nic powiedzieć na swą obronę. Nie umie jeszcze zaprotestować „bo mnie bolała głowa”, „bardzo źle się czułem”; „tam jest za głośno i dlatego nie chciałem iść”.
Sytuacja, gdy mówisz o pozytywach jest ciut lepsza ale tylko ciut, bo nadal twój uczeń występuje w roli mebla. Nie może Ci powiedzieć np. „Zrobiłam, bo wreszcie Pani nie gadała i dała mi czas”.

Co zrobić?
To bardzo proste! Mów do osoby, o której mówisz. „Nic nam się dziś nie udało zrobić, prawda, Franku?”, „Cały dzień leżałaś, Marysiu”, „jak wychodziliśmy na spacer to się zdenerwowałeś i leżałeś na podłodze i krzyczałeś Bartusiu, tak?” i dalej „Dziś zjadłaś cały obiad z dziećmi Karolinko”, „Dzisiaj zrobiłeś wszystkie zadania, Maćku”. Traktuj człowieka podmiotowo. Mów do niego a nie o nim. Rodzic zrozumie przekaz, masz to jak w banku.

Nauczyciel traktuje ucznia jak partnera

Mówi mu, co będzie z nim robił i czego od niego oczekuje. „Chcę, żebyś to powałkował”, „teraz będziemy to sprzątać”, „pójdziemy nasypać ziemię do doniczki”.
Nie ogranicza swych komunikatów do poleceń, ale opowiada, co się będzie działo i po co coś jest robione, dlaczego to ważne.
Ludzie lepiej pracują, jeśli rozumieją sens, po co mają czynić wysiłek
 niż kiedy mają coś robić tylko dlatego, że ktoś inny tak sobie wymyślił.
Bez ucznia nauczyciel nie ma racji bytu, bo kiedy nie ma kogo uczyć, nie można być nauczycielem. Traktuj więc ucznia, jak partnera i razem pracujcie na wspólny sukces.

Nauczyciel bierze pod uwagę unikalne potrzeby ucznia

Do tych potrzeb zalicza się tempo uczenia się nowego materiału, potrzebę odpoczynku w trakcie, konieczność dzielenia na mniejsze etapy, czas na zastanowienie.

Jeśli pracujesz z kimś, kto jest w stanie wytrwać tylko chwilę, zaplanuj krótkie zadania i przerwę pomiędzy. Stopniowo będziesz wydłużać czas. Na dziś nie ma sensu frustrować się, że wytrzymuje tylko jedno, tylko dlatego, że Ty chciałabyś/chciałbyś, żeby dawał radę pracować dłużej.

Zmieniaj materiały, rekwizyty, pamiętaj, że ciekawość to najlepszy stan do uczenia się. Jeśli w kółko robicie to samo, jest zwyczajnie nudno a to nie sprzyja nabywaniu wiedzy i umiejętności.

Nauczyciel wymaga od siebie co najmniej tyle samo, co od ucznia

Chcesz mieć sukcesy ze swoim uczniem? Wymagaj od siebie. Co najmniej tyle samo, ile wymagasz od ucznia. Stawiaj sobie poprzeczkę tak, byś wiedziała/wiedział, że naprawdę pracujesz.
Co to znaczy? Przygotuj się do pracy. Odpowiedz sobie na pytania: Czego chcę uczyć mojego ucznia? Co chcę zrobić? Jak chcę to zrobić? Gdzie chcę to zrobić? Co mi będzie potrzebne?

Pierwszy krok do sukcesu, to klarowność, jasność celu, do którego zmierzasz. Jeśli Ty nie wiesz, dokąd idziesz i jak ta droga przebiega, to Twój uczeń tym bardziej nie będzie tego wiedzieć. Jeśli nie określasz celu i nie przygotowujesz się do zajęć z uczniem, nie możesz myśleć o sobie jako o dobrym nauczycielu. Nie da się osiągnąć sukcesu, stosując strategię pt. „Coś się wymyśli” i naprędce, kiedy masz już ucznia przed sobą, zastanawiając się, co by z nim/nią zrobić.

Zasób 5

W Drodze... – by z autyzmem żyło się łatwiej

W Drodze… to mój bezpłatny newsletter, który wydaję od wielu lat i który stworzyłam, by Cię inspirować, podtrzymywać na duchu, skłaniać do zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Dzielę się w nim swoim doświadczeniem, swoimi obserwacjami i przemyśleniami dotyczącymi życia z autyzmem w tle. Informuję w nim także, co u mnie słychać, co zgłębiam, czego się uczę, czego uczę innych, więc jak chcesz być na bieżąco, zapisz się na mój newsletter* a w zamian zyskasz dostęp do dwóch seminariów, które dla Ciebie nagrałam.

Newsletter
w Drodze

Newsletter W Drodze – by z autyzmem żyło się łatwiej