Otoczenie rodziny z autyzmem

Podziel się artykułem!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Bar­dzo czę­sto sły­szy się od rodzi­ców dziec­ka z auty­zmem, że oto­cze­nie rozu­mie, nie akcep­tu­je i nie wspie­ra. Nie­jed­no­krot­nie jest to praw­da. Być może nie­raz zda­rzy­ło Ci się usły­szeć parę cierp­kich słów na temat swo­je­go dziec­ka a może nawet samej siebie.

Pamię­tam, jak kie­dyś mój synek, któ­ry miał wte­dy oko­ło 5 lat, sie­dział sobie na pla­cu zabaw i prze­sy­py­wał żwi­rek, wpa­tru­jąc się w nie­go z fascy­na­cją i od cza­su do cza­su rzu­ca­jąc o chod­nik, żeby zoba­czyć, jak poje­dyn­cze kawał­ki kamie­nia odbi­ja­ją się od powierzch­ni. Prze­cho­dzą­ca nie­opo­dal kobie­ta, do któ­rej sypa­ny żwi­rek miał co naj­mniej 2 metry zaczę­ła krzy­czeć na moje­go syna, na co zapro­te­sto­wa­łam. Wów­czas usły­sza­łam, że jak głu­pia mat­ka, to i głu­pie dziec­ko.
Innym razem dowie­dzia­łam się, że mój syn jest kre­ty­nem, dla­te­go, że „oskro­bał mar­chew­ki” pew­nej damie idą­cej w ści­sku przez cmen­tarz w dniu 1 listo­pa­da. A on nawet nie zauwa­żył, że jej nadep­nął na nogę.
Z pew­no­ścią mogła­byś opo­wie­dzieć wie­le swo­ich podob­nych zda­rzeń. Każ­dy rodzic dziec­ka z auty­zmem przez to prze­cho­dzi. Ci, któ­rzy jeż­dżą środ­ka­mi komu­ni­ka­cji zbio­ro­wej, doświad­cza­ją tego znacz­nie częściej.

Oczy­wi­ście jest mnó­stwo ludzi, któ­rzy nawet się nie zasta­no­wią i już zdą­żą przy­piąć nam i nasze­mu dziec­ku łat­kę, nie­spra­wie­dli­wie oce­nić, wypo­wia­dać się, jak powin­ni­śmy postę­po­wać, nic nie wie­dząc na temat tego, nad czym w danym momen­cie pra­cu­je­my itd. Są też ludzie, któ­rzy prze­cho­dzą obok nas zupeł­nie obo­jęt­nie w sytu­acjach, gdy potrze­bu­je­my pomo­cy albo sta­ją i gapią się na nas, trak­tu­jąc jako sen­sa­cję. To też znam, ponie­waż regu­lar­nie leżę na zie­mi razem ze swo­im dziec­kiem w trak­cie napa­du padaczkowego.

To, co dość czę­sto prze­wi­ja się w roz­mo­wach z rodzi­ca­mi dzie­ci z auty­zmem, to pewien rodzaj żalu do oto­cze­nia o brak życz­li­wo­ści, zro­zu­mie­nia, pomo­cy. I czę­sto w tego rodza­ju emo­cjach łatwo zapo­mnieć, że są też ci inni. Ci, któ­rzy pomy­ślą, zanim powie­dzą. Któ­rzy poob­ser­wu­ją i zasta­no­wią się, że może coś jest na rze­czy. Któ­rzy zupeł­nie bez­in­te­re­sow­nie pomo­gą. Któ­rzy się życz­li­wie zain­te­re­su­ją. Zwy­czaj­nie i po ludzku.

Jak pani, któ­ra, gdy w kolej­ce po mię­so mój wiel­ki syn nadep­nął jej na nogę (bo nie zauwa­ża takich drobiazgów)tak, że aż syk­nę­ła z bólu i któ­ra, gdy prze­pro­si­łam, wyja­śnia­jąc, że dziec­ko nie czu­je, powie­dzia­ła z uśmie­chem, że nic się nie sta­ło. Jak kobie­ta z synem, któ­ra cze­ka­ła przy mnie, aż moje dziec­ko się wydrga na chod­ni­ku i odwio­zła mnie potem do domu. Jak pani kasjer­ka w pobli­skim skle­pie, któ­ra zawsze cier­pli­wie cze­ka, aż mój syn wyło­ży wszyst­kie zaku­py na taśmę czy pani ze sto­iska mię­sne­go, któ­ra zawsze zapy­ta, gdzie Adam, jak sama robię zaku­py. I wresz­cie pan z cmen­ta­rza, któ­ry, od kie­dy pamię­tam, zawsze ma dla moje­go syna kwia­tek w pre­zen­cie, gdy jedzie­my odwie­dzić dziadka.

Tacy ludzie są wśród nas i jest ich cał­kiem spo­ro. Szko­puł pole­ga na tym, że naj­czę­ściej zauwa­ża­my bar­dziej to, co nam się nie podo­ba. Co nas boli. Wte­dy jed­nak nie doce­nia­my tych wszyst­kich chwil, kie­dy cie­pło nam się robi koło ser­ca, gdy obcy ludzie oka­zu­ją życz­li­wość nasze­mu dziec­ku. Oso­bi­ście zawsze mnie to bar­dzo wzru­sza i nie­jed­no­krot­nie łez­ka w oku mi się zakręci.

Zachę­cam, byś od dziś sku­pia­ła się tyl­ko na tych, któ­rzy wspie­ra­ją, któ­rzy patrzą życz­li­wie, któ­rzy, nawet nie rozu­mie­jąc, chcą dać Tobie i Two­je­mu dziec­ku coś dobre­go. Nie­chaj tacy ludzie zwra­ca­ją Two­ją uwa­gę. Za takie chwi­le bądź wdzięcz­na. Taki­mi ludź­mi i taki­mi momen­ta­mi się ciesz. Tymi inny­mi nie zawra­caj sobie gło­wy. Masz waż­niej­sze sprawy.

Życzę Ci dużo przy­ja­znych nieznajomych…

Zasób 5

W Drodze... – by z autyzmem żyło się łatwiej

W Drodze… to mój bezpłatny newsletter, który wydaję od wielu lat i który stworzyłam, by Cię inspirować, podtrzymywać na duchu, skłaniać do zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Dzielę się w nim swoim doświadczeniem, swoimi obserwacjami i przemyśleniami dotyczącymi życia z autyzmem w tle. Informuję w nim także, co u mnie słychać, co zgłębiam, czego się uczę, czego uczę innych, więc jak chcesz być na bieżąco, zapisz się na mój newsletter* a w zamian zyskasz dostęp do dwóch seminariów, które dla Ciebie nagrałam.

Newsletter
w Drodze