Postanowienia noworoczne vs nawyki cz.1

Podziel się artykułem!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Ponie­dział­ko­wy pora­nek w sto­li­cy. Odczu­wal­na tem­pe­ra­tu­ra ‑15˚C. Na chod­ni­kach tyl­ko Ci, któ­rzy muszą – do pra­cy, do skle­pu, gdzieś. I ja. Ubra­na w kil­ka cie­płych warstw, czap­kę, dwa kap­tu­ry, wysma­ro­wa­na na tłu­sto od zim­na, z zakry­tą twa­rzą. Bie­gnę. Bie­gnę dłu­go, bo taki jest na dzi­siaj mój plan. I kie­dy tak bie­gnę, poja­wia się w mojej gło­wie pyta­nie: „Co spra­wia, że bie­gnę?”. Prze­cież nie moja miłość do bie­ga­nia. Owszem, lubię to bar­dzo, ale w taki mróz? Bez prze­sa­dy. A może zami­ło­wa­nie do niskich tem­pe­ra­tur? Fakt, nie cier­pię upa­łów, ale bycie w mokrych ciu­chach w siar­czy­sty mróz zakra­wa na per­wer­sję. Co zatem?

Odpo­wiedź jest pro­sta. Nawyk, a w zasa­dzie jego siła. Roz­my­ślam sobie o nim. Przy­glą­dam mu się, jak dzia­ła w moim życiu, z lubo­ścią znaj­du­jąc potwier­dze­nie dla nauko­wych teo­rii na jego temat. I tym róż­ni się nawyk od posta­no­wie­nia nowo­rocz­ne­go, że pora­ża swo­ją mocą. Nie ma zna­cze­nia, czy to nawyk, któ­ry Ci słu­ży, czy wręcz prze­ciw­nie, z pew­no­ścią odczu­jesz jego skut­ki. O nie, nie sta­nie się to od razu, ale szyb­ciej niż Ci się wydaje.

Ale wróć­my na chwi­lę do nowo­rocz­nych posta­no­wień. Czy wiesz, że mniej wię­cej poło­wa osób je robi? „Będę się zdro­wo odży­wiać; będę ćwi­czyć; rzu­cę pale­nie; będę pro­wa­dzić dzien­nik; będę pra­co­wać z moim dziec­kiem”. A czy masz świa­do­mość, że zale­d­wie garst­ka je reali­zu­je? Co wię­cej, więk­szość tra­ci zapał do zmia­ny dzia­ła­nia jesz­cze w stycz­niu. Dla­cze­go tak się dzie­je? Posta­no­wie­nia nowo­rocz­ne są ska­za­ne na niepowodzenie.

Naj­czę­ściej są nie­re­ali­stycz­ne, gdyż wią­żą się ze zmia­ną sty­lu życia, a ta z kolei wyma­ga zmia­ny dobrze zako­rze­nio­nych nawy­ków. Jeśli masz nawyk czysz­cze­nia lodów­ki o pół­no­cy, raczej za spra­wą posta­no­wie­nia powzię­te­go 1. stycz­nia tego nie zmie­nisz. Choć, zapew­ne, są tacy, któ­rzy są w sta­nie to zro­bić, potwier­dza­jąc tym samym regułę

Czę­sto posta­no­wie­nia nie wypły­wa­ją z głę­bi czło­wie­ka, z tego, cze­go, pra­gniesz i co chcesz zmie­nić, ale są w zgo­dzie ze spo­łecz­ny­mi ocze­ki­wa­nia­mi, ste­reo­ty­pa­mi, itp. Kie­dy coś nie jest nasze, nie jest zgod­ne z tym, kim jeste­śmy albo kim pra­gnie­my być, nic z tego nie będzie. Niko­mu nie wystar­czy na dłu­go zapa­łu do reali­zo­wa­nia celów, któ­re ktoś inny uwa­ża za waż­ne i słusz­ne dla nas.

For­mu­ło­wa­ne posta­no­wie­nia są zbyt ogól­ne. Będziesz zdro­wo jeść? Zna­ko­mi­cie, ale co to ozna­cza w prak­ty­ce? Co kon­kret­nie się na to skła­da? Jakie dzia­ła­nia, któ­re podej­miesz każ­de­go dnia za tym stoją?

Zapo­mi­na­my, że to pro­ces, któ­ry wyma­ga wytrwa­ło­ści. Wcho­dze­nie przez tydzień po scho­dach zamiast win­dy nie spra­wi, że Two­ja kon­dy­cja wzro­śnie, lecz jeśli będziesz to robić dzień w dzień za każ­dym razem, gdy idziesz do domu, po mie­sią­cu pew­nie zauwa­żysz róż­ni­cę i dotrze do Cie­bie, że już nie masz zadyszki.

A czym jest nawyk? To dzia­ła­nie, któ­re podej­mu­jesz, nie zasta­na­wia­jąc się, to zauto­ma­ty­zo­wa­ne dzia­ła­nie, któ­re po pro­stu robisz. Przez to, że jest auto­ma­tycz­ne, nie wyma­ga wysił­ku jego pod­ję­cie. Może to być akcja, emo­cja, myśl. Sła­nie łóż­ka, czysz­cze­nie lodów­ki o pół­no­cy, włą­cze­nie eks­pre­su z kawą o poran­ku, uży­wa­nie scho­dów zamiast win­dy, skro­lo­wa­nie facebook’a pod­czas jedze­nia – nie zasta­na­wiasz się nad tym, tyl­ko robisz. Sekwen­cję kro­ków powta­rza­łaś tyle razy, że tak bar­dzo weszło Ci w krew, że dzia­łasz, nawet nie wie­dząc, że już to robisz. Nawy­ki Cię wspie­ra­ją lub Ci prze­szka­dza­ją, ale zawsze są Ci wier­ne, a ich moc jest nie do przecenienia.

To na co sta­wiasz? Kolej­ne nowo­rocz­ne posta­no­wie­nia czy wykształ­ce­nie jed­ne­go wspie­ra­ją­ce­go nawyku?

c.d.n.

Zasób 5

W Drodze... – by z autyzmem żyło się łatwiej

W Drodze… to mój bezpłatny newsletter, który wydaję od wielu lat i który stworzyłam, by Cię inspirować, podtrzymywać na duchu, skłaniać do zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Dzielę się w nim swoim doświadczeniem, swoimi obserwacjami i przemyśleniami dotyczącymi życia z autyzmem w tle. Informuję w nim także, co u mnie słychać, co zgłębiam, czego się uczę, czego uczę innych, więc jak chcesz być na bieżąco, zapisz się na mój newsletter* a w zamian zyskasz dostęp do dwóch seminariów, które dla Ciebie nagrałam.

Newsletter
w Drodze