POZWALAĆ CZY CISNĄĆ?

Podziel się artykułem!

Czy naszym auty­stycz­nym dzie­ciom trze­ba pozwa­lać, żeby robi­ły tyl­ko to, co nie wyma­ga od nich żad­ne­go wysił­ku, czy trze­ba je cisnąć, żeby „rów­na­ły” do reszty?

Bar­dzo czę­sto ludzie tak wła­śnie sta­wia­ją pyta­nie. Lubi­my czar­no-bia­łe roz­wią­za­nia. Lubi­my goto­we odpo­wie­dzi. Lubi­my sztyw­ne zasady.

Dla­cze­go?

Bo wte­dy w pewien spo­sób jest łatwiej. Nie trze­ba na każ­dym kro­ku ana­li­zo­wać sytu­acji. Nie trze­ba brać pod uwa­gę roz­ma­itych ele­men­tów kon­tek­stu. Nie trze­ba uwzględ­niać uni­kal­no­ści indy­wi­du­al­nej kon­struk­cji czło­wie­ka. Nie trze­ba myśleć, a jedy­nie robić w jeden albo dru­gi spo­sób. To oszczę­dza ener­gię, więc jest łatwiej.

Jed­no­cze­śnie gene­ru­je całe mnó­stwo fru­stra­cji po stro­nie opie­ku­na, bo dzie­ciak tyl­ko robi to, co nie wyma­ga żad­ne­go wysił­ku i się nie roz­wi­ja. Po stro­nie dzie­cia­ka, bo sta­ry ciśnie na coś, co jest dla dze­icia­ka trud­ne. Po obu stro­nach – bo dzie­ciak opo­ru­je wobec Two­jej pre­sji, a Ty się wku­rzasz, że opo­ru­je. Cza­sem nawet może postra­szysz, że jak nie zro­bi, to…

Sytu­acja jest z jed­nej stro­ny o wie­le bar­dziej zło­żo­na, z dru­giej – o wie­le bar­dziej prosta.

Zło­żo­na, bo czło­wiek nie jest czar­no-bia­ły, ale skła­da się z mnó­stwa odcie­ni sza­ro­ści. Czło­wiek to nie maszy­na, któ­ra zawsze pra­cu­je tak samo, wystar­czy ją naoli­wić. Zmien­nych, któ­re decy­du­ją o tym, na ile Two­je dziec­ko jest w sta­nie się zaan­ga­żo­wać, pod­jąć wyzwa­nie, zro­bić tak, jak uwa­żasz, jest całe mnó­stwo. Wąt­ki, któ­re o tym decy­du­ją, prze­pla­ta­ją się, wpły­wa­ją na sie­bie, od sie­bie zale­żą. I to jest ten trud­ny kawałek.

Pro­sta, bo kie­dy rozu­miesz, jak ten auty­stycz­ny czło­wiek dzia­ła, wszyst­ko zaczy­na Ci się skle­jać, ukła­dać w logicz­ną całość, poja­wia się zro­zu­mie­nia, a z nim ulga. Puz­zle wska­ku­ją na swo­je miej­sce, a Ty zaczy­nasz rozu­mieć, jak w tym nawi­go­wać. Zaczy­nasz doświad­czać przy­jem­no­ści i satys­fak­cji, bo budu­jesz rela­cję w opar­ciu o głę­bo­kie rozu­mie­nie czło­wie­ka. Zaczy­nasz doświad­czać szczę­ścia, bo możesz tego swo­je­go bli­skie­go auty­stycz­ne­go czło­wie­ka, kim­kol­wiek jest, zoba­czyć w spój­nej praw­dzie. Masz poczu­cie suk­ce­su, bo dajesz dru­gie­mu czło­wie­ko­wi jakość, do któ­rej aspirujesz.

Nie cho­dzi o to, żeby czło­wiek robił jedy­nie to, co nie wyma­ga żad­ne­go wysił­ku, bo wte­dy gnu­śnie­je, nie roz­wi­ja się. Jest przy­jem­nie, owszem, i przy­jem­ność nie wystar­cza do poczu­cia dobro­sta­nu.
Nie cho­dzi o to, by czło­wie­ka tyl­ko cisnąć, by wycho­dził ze swo­jej stre­fy kom­for­tu, bo wte­dy jest w nie­ustan­nym napię­ciu, stre­sie, poczu­ciu zagro­że­nia, a to niko­mu nie słu­ży i trud­no się cze­go­kol­wiek wte­dy uczyć.

To nie jest ALBO to ALBO to.

To jest I to I to. Two­je dziec­ko potrze­bu­je doświad­czeń, któ­re są łatwe, bez wysił­ko­we, bo układ ner­wo­wy wte­dy odpo­czy­wa, a czło­wiek ma moż­li­wość doświad­czyć gład­ko­ści i lek­ko­ści w dzia­ła­niu oraz pły­ną­cej z tego przy­jem­no­ści.
Potrze­bu­je też doświad­czeń, któ­re wyma­ga­ją uru­cho­mie­nia dodat­ko­wych zaso­bów, mobi­li­za­cji, by stwo­rzyć w mózgu nowe połą­cze­nia, by się uczyć i nadal pro­ces ucze­nia się musi być rów­no­wa­że­niem wyzwa­nia ze wspar­ciem, wyzwa­nia i bez­piecz­nych, nie­za­gra­ża­ją­cych warun­ków.
To połą­cze­nie budu­je dobro­stan. U każ­de­go, nie­za­leż­nie od tego, jaki ma mózg.

Zasób 5

W Drodze... – by z autyzmem żyło się łatwiej

W Drodze… to mój bezpłatny newsletter, który wydaję od wielu lat i który stworzyłam, by Cię inspirować, podtrzymywać na duchu, skłaniać do zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Dzielę się w nim swoim doświadczeniem, swoimi obserwacjami i przemyśleniami dotyczącymi życia z autyzmem w tle. Informuję w nim także, co u mnie słychać, co zgłębiam, czego się uczę, czego uczę innych, więc jak chcesz być na bieżąco, zapisz się na mój newsletter* a w zamian zyskasz dostęp do dwóch seminariów, które dla Ciebie nagrałam.