Słów kilka o zachwycie własnym dzieckiem

Podziel się artykułem!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Poprzed­nio mówi­ły­śmy o tym, jak chcesz się czuć ze swo­im dziec­kiem nie­za­leż­nie od tego, co robi. Czy zada­łaś sobie pyta­nie, jak czę­sto odczu­wasz zachwyt, patrząc na swo­ją pocie­chę, będąc w jej towa­rzy­stwie?
Zachwyt. To brzmi gór­no­lot­nie.
Wca­le nie i bynaj­mniej nie mam tu na myśli wodo­try­sków emo­cji, ska­ka­nia do góry i wzno­sze­nia ochów i achów, kie­dy dziec­ko cokol­wiek zro­bi. Cho­dzi mi o zako­rze­nio­ne głę­bo­ko poczu­cie, że cie­szy Cię obec­ność Two­je­go dziec­ka obok, że jesteś przy nim roz­luź­nio­na, że patrzysz nie nie­go czy na nią i oczy same Ci się śmie­ją. Cho­dzi mi o poczu­cie, że napraw­dę lubisz swo­je dziec­ko.
Mogła­byś powie­dzieć, ależ to oczy­wi­ste, że lubisz swo­je dziec­ko. Nie­ko­niecz­nie takie oczy­wi­ste. Bez­dy­sku­syj­ne jest to, że każ­dy rodzic kocha swo­je dziec­ko i zawsze kochać będzie. Jed­nak nie każ­dy swo­je dziec­ko lubi…

Co to zna­czy? Dla uła­twie­nia zro­zu­mie­nia podam przy­kład. Być może masz w rodzi­nie kogoś np. sio­strę czy bra­ta albo mat­kę czy ojca, z któ­ry­mi zawsze będziesz czuć się zwią­za­na. Zawsze im pomo­żesz i zro­bisz wszyst­ko, co trze­ba, któ­rych kochasz, bo to Two­ja rodzi­na i… jed­no­cze­śnie nie lubisz. Nie spra­wia Ci fraj­dy prze­by­wa­nie w ich towa­rzy­stwie, nie czu­jesz się po kon­tak­tach z nimi wzmoc­nio­na, nie myślisz zaraz po roz­sta­niu, że dobrze było­by się znów spo­tkać. I masz pew­nie takie oso­by w swo­im życiu, któ­rych z pew­no­ścią nie kochasz, ale uwiel­biasz ich towa­rzy­stwo. Świet­nie się z nimi bawisz, gło­śno śmie­jesz, inspi­ru­ją Cię, dają do myśle­nia, sta­wia­ją, kie­dy trze­ba, trud­ne pyta­nia. Żywią Cie­bie a Ty żywisz ich. Wiesz już, o czym mówię? Na czym pole­ga różnica?

I wła­śnie o to cho­dzi, by w swo­im dziec­ku zawrzeć obie te kwe­stie. Kochać je i lubić tak samo moc­no. Dla wie­lu to bar­dzo trud­ne a to dla­te­go, że zado­wo­le­nie z cór­ki czy syna uza­leż­nia­ją, czy robi ona czy on, tak jak mama sobie wymy­śli­ła czy nie. Jak speł­nia pole­ce­nia, wyko­nu­je zada­nie, rozu­mie, o co cho­dzi, reali­zu­je twój, czę­sto nie­uświa­do­mio­ny przez Cie­bie samą, sce­na­riusz, jesteś zado­wo­lo­na. Jeśli jest ina­czej, nie ma miej­sce na zado­wo­le­nie. I tutaj war­to się zasta­no­wić, jaki komu­ni­kat wysy­łasz swo­je­mu dziec­ku. „Jak robisz tak, jak ja chcę, jesteś w porząd­ku. Jak nie robisz tak, jak ja chcę, jesteś be”. Tego chcesz? Uza­leż­nia­nia swo­je­go zado­wo­le­nia od tego, czy dziec­ko speł­ni­ło Two­je ocze­ki­wa­nia czy nie?

A może war­to by było poka­zy­wać mu, że jest w porząd­ku i wte­dy, gdy robi wszyst­ko „jak trze­ba”, i wte­dy, gdy prze­cho­dzi trud­ne chwi­le, i wte­dy, gdy nie może cze­goś zro­zu­mieć, i wte­dy, gdy nic nie jest w sta­nie zro­bić?” Pomyśl, jak by to było odczu­wać radość w ser­cu nie­za­leż­nie od tego, co robi Two­je dziecko…

Dla­te­go wła­śnie ten zachwyt jest taki waż­ny. Ćwicz się w zachwy­cie. Nad róż­ny­mi rze­cza­mi. Nad tym, że wsta­je słoń­ce, nad tym, że ktoś się uśmiech­nął do Cie­bie, powie­dział dobre sło­wo, zain­spi­ro­wał. Nad tym, że oglą­dasz w tele­wi­zji naszą repre­zen­ta­cję pił­ka­rzy ręcz­nych, jak śpie­wa­ją hymn przed meczem wraz z tysią­ca­mi kibi­ców i myślisz sobie, jakie to mocar­ne. Nad tym, jak ktoś ma wyćwi­czo­ne cia­ło. Zachwy­caj się tym, że ktoś inny potra­fi się zachwy­cać. Nie­ustan­nie ćwicz swój mię­sień zachwy­tu, aż sta­nie się twar­dy i wypra­co­wa­ny, żeby Ci dobrze służył.

Oprócz Twej miło­ści, Two­je dziec­ko potrze­bu­je Twe­go zachwy­tu i Twej sym­pa­tii. Bez warun­ków, bez ocen, po pro­stu. Wte­dy będzie chcia­ło Ci dawać z sie­bie więcej.

Zasób 5

W Drodze... – by z autyzmem żyło się łatwiej

W Drodze… to mój bezpłatny newsletter, który wydaję od wielu lat i który stworzyłam, by Cię inspirować, podtrzymywać na duchu, skłaniać do zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Dzielę się w nim swoim doświadczeniem, swoimi obserwacjami i przemyśleniami dotyczącymi życia z autyzmem w tle. Informuję w nim także, co u mnie słychać, co zgłębiam, czego się uczę, czego uczę innych, więc jak chcesz być na bieżąco, zapisz się na mój newsletter* a w zamian zyskasz dostęp do dwóch seminariów, które dla Ciebie nagrałam.

Newsletter
w Drodze