Tworzysz czy reagujesz?

Podziel się artykułem!

Zna­cze­nia…

Nada­je­my je… Nada­je­my je wszyst­kie­mu w naszym życiu…
Sytu­acjom, ludziom, przed­mio­tom, zacho­wa­niom, zda­rze­niom, komunikatom…

To my o nich decy­du­je­my…
To nasza decy­zja okre­śla, jakie będzie dla nas zna­cze­nie tego, co doświad­cza­my.
Mamy wpływ…

Cza­sem nie do koń­ca mamy wpływ na to, co się dzie­je w naszym życiu, bo doświad­cza­my cho­ro­by, nie­peł­no­spraw­no­ści, klę­ski żywio­ło­wej, decy­zji rzą­dzą­cych, jed­nak zawsze mamy wpływ na to, jak na to odpowiadamy.

Są tyl­ko dwa spo­so­by, w jaki może­my odpo­wie­dzieć – reagu­jąc lub tworząc.

Kie­dy wcho­dzi­my w tryb reago­wa­nia, dzia­ła­my auto­ma­tycz­nie, w wyuczo­ny spo­sób, idąc dobrze wydep­ta­ną i zna­jo­mą ścież­ką. Czę­sto nawet się nie zasta­na­wia­my, jaka jest ta nasza reak­cja. Po pro­stu wcho­dzi­my w nią, a następ­nie zbie­ra­my jej owo­ce – nie zawsze takie, jakich pragniemy.

Kie­dy two­rzy­my, musi­my się zatrzy­mać, by zadać sobie pyta­nie, co w danej sytu­acji pra­gnie­my stwo­rzyć. Z tego z kolei wyni­ka, kim musi­my się stać i co zro­bić, by to stworzyć.

TWORZYSZ CZY REAGUJESZ?

To jed­no z waż­niej­szych pytań, jakie usły­sza­łam w swo­im życiu.

Kie­dy już wiem, że chcę two­rzyć, muszę zwe­ry­fi­ko­wać zna­cze­nie, jakie nada­ję temu, co się dzie­je. Moje zało­że­nia, moje zna­cze­nia to ja – to moja praw­da o mnie i moim świe­cie. One deter­mi­nu­ją moje emo­cje i dzia­ła­nia, jakie podejmę.

Wczo­raj zre­zy­gno­wa­łam z cze­goś bar­dzo dla mnie istot­ne­go, do cze­go przy­go­to­wy­wa­łam się od jakie­goś cza­su. Wszyst­ko było zapla­no­wa­ne, goto­we, i… musia­łam zmie­nić pla­ny. Tak, celo­wo uży­wam sło­wa „musia­łam”. Musia­łam, żeby stwo­rzyć to, co chcia­łam stworzyć.

Gdy­bym zare­ago­wa­ła, praw­do­po­dob­nie poszła­bym daw­ny­mi ścież­ka­mi – zno­wu nie może być tak, jak chcę, zno­wu muszę dosto­so­wać swo­je pla­ny do sytu­acji, zno­wu muszę z cze­goś rezy­gno­wać, coś tra­cić.
Nie­trud­no wymy­śleć, że emo­cje, któ­re by tak nada­ne zna­cze­nie wywo­ła­ło, oscy­lo­wa­ły­by wokół żalu, roz­go­ry­cze­nia, zło­ści, bez­rad­no­ści.
Pew­nie też nie­trud­no sobie wyobra­zić, że mia­ło­by to odzwier­cie­dle­nie w moim zacho­wa­niu, któ­re dale­kie było­by od przy­ja­zne­go i nasta­wio­ne­go na budowanie.

Zde­cy­do­wa­łam, by two­rzyć. Two­rzyć bli­skość, uko­je­nie, wspar­cie, kom­fort, prze­strzeń. Nada­łam takie zna­cze­nie sytu­acji – sko­ro się już dzie­je i na to nie mam wpły­wu, choć mam czę­ścio­wy udział w jej zaist­nie­niu, niech będzie oka­zją do budo­wa­nia wszyst­kie­go, co dobre dla mnie i dla „moich”.
Emo­cje, któ­re dzię­ki temu krą­ży­ły w powie­trzu były z gru­py rado­ści, bli­sko­ści, wdzięcz­no­ści, dumy, spo­ko­ju, poczu­cia, że wszyst­ko jest tak, jak powin­no być.
Dzia­ła­nia obfi­to­wa­ły w lek­kość, swo­bo­dę, uważ­ność, nieśpieszność.

TWORZENIE VS REAGOWANIE…

Co dzi­siaj tworzysz?

Zasób 5

W Drodze... – by z autyzmem żyło się łatwiej

W Drodze… to mój bezpłatny newsletter, który wydaję od wielu lat i który stworzyłam, by Cię inspirować, podtrzymywać na duchu, skłaniać do zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Dzielę się w nim swoim doświadczeniem, swoimi obserwacjami i przemyśleniami dotyczącymi życia z autyzmem w tle. Informuję w nim także, co u mnie słychać, co zgłębiam, czego się uczę, czego uczę innych, więc jak chcesz być na bieżąco, zapisz się na mój newsletter* a w zamian zyskasz dostęp do dwóch seminariów, które dla Ciebie nagrałam.