Zauważasz to, na czym skupiasz uwagę

Podziel się artykułem!

Szłam przez las z Młodym.

Z naprze­ciw­ka kobie­ta pcha­ła wózek z nie­peł­no­spraw­nym męż­czy­zną oko­ło trzy­dziest­ki (być może był jej synem). Męż­czy­zna wyglą­dał na czło­wie­ka z pora­że­niem mózgo­wym i miał bar­dzo przy­tom­ne spoj­rze­nie – cały czas patrzył na nas badaw­czo. Kie­dy byli już bar­dzo bli­sko, wyko­nał ręką ruch, jak­by chciał nas pozdro­wić. Oso­by w jakiś spo­sób aty­po­we wyda­ją się „zwą­chi­wać” sie­bie na odległość.

Jed­nak ja nie zaja­rzy­łam, że to było pozdro­wie­nie. Być może nie było, może ruch ręką był przy­pad­ko­wy, jed­nak nie ma to w tej opo­wie­ści żad­ne­go zna­cze­nia. Istot­ne jest to, że tego nie wyła­pa­łam i dopie­ro, gdy nas minę­li, dotar­ło do mnie, co wła­śnie się wyda­rzy­ło. Mój mózg naj­wy­raź­niej nie był w try­bie „pra­ca”.

Nasz umysł to narząd, któ­re­go zada­niem jest odtwa­rzać i prze­wi­dy­wać. Na pod­sta­wie wcze­śniej­szych doświad­czeń, prze­wi­du­je­my, o co może cho­dzić i adap­tu­je­my się do tego. Kie­dy sły­szy­my odgłos syre­ny, spo­dzie­wa­my się, że będzie jechał pojazd uprzy­wi­le­jo­wa­ny i roz­glą­da­my się, czy i jak mamy zro­bić mu miej­sce. Tre­nu­je­my nasz umysł w tym, co ma wyłu­ski­wać wśród natło­ku docho­dzą­cych do nas infor­ma­cji. Obser­wo­wa­łam to przez lata, reje­stru­jąc naj­drob­niej­sze zmia­ny w napię­ciu cia­ła czy odde­chu moje­go syna, dzię­ki cze­mu mogłam go zła­pać, gdy moment póź­niej miał napad padacz­ko­wy, pod­czas gdy nikt inny nawet się zorien­to­wał, że jego orga­nizm wysy­łał sygnały.

Zauwa­ża­my to, na co zwra­ca­my uwa­gę. Dostrze­ga­my to, co w sobie wytrenowaliśmy.

Gdy sie­dzisz na żaglów­ce jako pasa­żer, nie jesteś w sta­nie roz­po­znać róż­ni­cy w zmarszcz­kach na wodzie, ukła­dzie icków na wan­tach czy odczy­tać tego, co opo­wia­da­ją chmu­ry. Jed­nak wytraw­ny żeglarz zauwa­ża te wszyst­kie ozna­ki wręcz bez­wied­nie. Potra­fi roz­po­znać w mig deta­le, któ­re mają zna­cze­nie i dzię­ki temu wybrać lub polu­zo­wać żagle, zmie­nić kurs czy ina­czej usta­wić balast łodzi. Dla­cze­go? Bo wie, na co patrzeć. Bo w tym się wytrenował.

Kie­dy obcu­je­my z ludź­mi auty­stycz­ny­mi, w szcze­gól­no­ści, gdy do tego są nie­wer­bal­ni i/​lub z nie­peł­no­spraw­no­ścią inte­lek­tu­al­ną, potrze­bu­je­my być mistrza­mi w odczy­ty­wa­niu sygna­łów, któ­rych nikt inny nie widzi. Zmia­na napię­cia mię­śnio­we­go cia­ła, spoj­rze­nia, spo­so­bu oddy­cha­nia, mówie­nia, wyko­ny­wa­nych ruchów i wie­le innych to sygna­ły nio­są­ce prze­kaz, któ­re­go nie może­my igno­ro­wać, chcąc zapew­nić im zarów­no wspar­cie jak i bez­pie­czeń­stwo. Czy­ta­nie mię­dzy wier­sza­mi, wychwy­ty­wa­nie sub­tel­nych zmian w zacho­wa­niu, ana­li­za kon­tek­stu, prze­cho­dze­nie od ogó­łu do szcze­gó­łu i z powro­tem z pręd­ko­ścią świa­tła, to umie­jęt­no­ści, któ­re potrze­bu­je­my w sobie wytre­no­wać. Są koniecz­ne dla ich i nasze­go kom­for­tu, są nie­zbęd­ne dla ich i nasze­go bezpieczeństwa.

Przy­kła­dam ogrom­ną wagę do sub­tel­no­ści, gdy pra­cu­ję indy­wi­du­al­nie z rodzi­ca­mi auty­stycz­nych osób, pro­wa­dzę szko­le­nia czy super­wi­zu­ję nauczy­cie­li i tera­peu­tów. To od tych małych-wiel­kich rze­czy tak wie­le zale­ży, o wie­le wię­cej, niż się wyda­je. To dro­bia­zgi decy­du­ją o sku­tecz­no­ści nasze­go wspar­cia. To one deter­mi­nu­ją dobro­stan ludzi, z któ­ry­mi pra­cu­je­my i nas samych.

Zasób 5

W Drodze... – by z autyzmem żyło się łatwiej

W Drodze… to mój bezpłatny newsletter, który wydaję od wielu lat i który stworzyłam, by Cię inspirować, podtrzymywać na duchu, skłaniać do zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Dzielę się w nim swoim doświadczeniem, swoimi obserwacjami i przemyśleniami dotyczącymi życia z autyzmem w tle. Informuję w nim także, co u mnie słychać, co zgłębiam, czego się uczę, czego uczę innych, więc jak chcesz być na bieżąco, zapisz się na mój newsletter* a w zamian zyskasz dostęp do dwóch seminariów, które dla Ciebie nagrałam.