Zmiana

Podziel się artykułem!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Zmia­na. Jedy­na pew­na rzecz w tym świe­cie. Dla­cze­go więc tak bar­dzo się jej boimy, sko­ro to pew­nik? Cze­mu tak kur­czo­wo trzy­ma­my się tego, co prze­wi­dy­wal­ne, co sta­łe? Jasne, że sta­łość daje nam poczu­cie bez­pie­czeń­stwa, jed­nak co takie­go jest w zmia­nie, że tak czę­sto jej nie lubi­my? Co spra­wia, że tak nie­wie­lu hoł­du­je zało­że­niu, że zmia­na może być tyl­ko na lep­sze? Czyż nie po to zmie­nia­my, by było lepiej?

Zmia­na czę­sto prze­ra­ża. Nie­wia­do­ma, któ­ra jest za rogiem, spra­wia, że nie­jed­no­krot­nie wybie­ra­my trwa­nie w zna­jo­mej nie­wy­go­dzie, zamiast podej­mo­wać pró­bę zmia­ny tego, co nie dzia­ła lub dzia­ła mar­nie. Cza­sem sama myśl o zmia­nie prze­ra­ża tak bar­dzo, że para­li­żu­je i potra­fi trzy­mać w bez­ru­chu przed dłu­gi czas.

A prze­cież cią­gle się zmie­nia­my. Nie jesteś tą samą oso­bą, któ­rą byłaś wczo­raj, nie mówiąc już o tej, któ­rą byłaś rok temu. Ja też nie jestem. I to jest naj­lep­sza wia­do­mość. Prze­cież, gdy­by­śmy się nie zmie­nia­li, nie byli­by­śmy w sta­nie zoba­czyć cze­goś ina­czej, nie byli­by­śmy w sta­nie się uczyć, nie mogli­by­śmy ina­czej for­mu­ło­wać myśli, nie robi­li­by­śmy rze­czy po nowemu.

Zmia­na, zmia­na, zmiana.

Przyj­dzie, nastą­pi, choć­by nie wiem co. Może korzyst­niej się do niej przy­zwy­cza­ić i polu­bić? Zaak­cep­to­wać jako nie­od­łącz­ną część życia? Zamie­nić lęk przed zmia­ną na cie­ka­wość, co też ta zmia­na dobre­go przy­nie­sie? Co mi poka­że, co pozwo­li zro­zu­mieć, co da szan­sę zro­bić inaczej?

W byciu z ludź­mi z auty­zmem temat opo­ru przed zmia­ną pod­no­szo­ny jest bar­dzo czę­sto – że się jej boją, że nie chcą, że dążą do utrzy­ma­nia sta­tus quo. Ja jed­nak dzi­siaj chcia­ła­bym się zatrzy­mać i przyj­rzeć oto­cze­niu ludzi z auty­zmem. Trud­no mi się oprzeć wra­że­niu, że czę­sto my sami nie pró­bu­je­my nic zmie­niać, z góry zakła­da­jąc, że czło­wiek w spek­trum tego nie lubi, będzie afe­ra, nie uda się. Nie jest tajem­ni­cą, że prze­by­wa­jąc, żyjąc z oso­bą, któ­ra myśli i dzia­ła w spo­sób bar­dziej sta­tycz­ny niż dyna­micz­ny, pro­sto jest same­mu w takie try­by wejść, nawet o tym nie wie­dząc, bo dzię­ki temu jest zwy­czaj­nie łatwiej – spra­wy idą bar­dziej gład­ko. Jed­nak jest w tym pew­na pułap­ka, albo­wiem wszy­scy trwa­my w sche­ma­tach i ruty­nach, któ­re w mia­rę trwa­nia sta­ją coraz trud­niej­sze do rusze­nia. Czym to skut­ku­je? Czło­wiek w spek­trum w żaden spo­sób nie uczy się radze­nia sobie ze zmia­ną, zaś jego oto­cze­nie coraz bar­dziej wcho­dzi w sta­tycz­ne try­by działania.

Nie cho­dzi mi bynaj­mniej o to, żeby­śmy nagle zaczę­li ludziom wszyst­ko zmie­niać, fun­do­wać nie­prze­wi­dy­wal­ność, odbie­rać poczu­cie bez­pie­czeń­stwa. Chcia­ła­bym, żeby­śmy zauwa­ży­li, że brak umie­jęt­no­ści radze­nia sobie ze zmia­ną w róż­nej posta­ci jest dla ludzi w spek­trum źró­dłem ogrom­ne­go stre­su, a co za tym idzie nie­jed­no­krot­nie wie­lu trud­no­ści w życiu. A gdy­by tak mały­mi kro­ka­mi, naj­mniej­szy­mi z moż­li­wych, poma­gać czło­wie­ko­wi w oswa­ja­niu się z tym, że rze­czy się zmie­nia­ją, że pla­ny się zmie­nia­ją, że świat potra­fi zasko­czyć, że nikt nie da gwa­ran­cji, że będzie, jak sobie wymy­śli­li­śmy? A gdy­by­śmy my, jako oso­by wspie­ra­ją­ce, pomo­gli zro­zu­mieć, dla­cze­go to waż­ne umieć sobie ze zmia­ną radzić? Gdy­by­śmy nauczy­li się, jak tego uczyć, jak two­rzyć sytu­acje zmia­ny w bez­piecz­nych i prze­wi­dy­wal­nych warun­kach na począt­ku i stop­nio­wo roz­sze­rzać to na inne kon­tek­sty? Prze­cież wzrost choć­by o odro­bi­nę ela­stycz­no­ści w myśle­niu i reago­wa­niu spra­wia, że żyje się łatwiej. Cze­mu mie­li­by­śmy czło­wie­ko­wi w spek­trum nie pomóc się tego nauczyć?

Może czas naj­wyż­szy zgłę­bić zaka­mar­ki zmia­ny, by mogła zostać oswo­jo­na i uzna­na za nie­od­łącz­ną część życia przez ludzi z autyzmem?

c.d.n.

Zasób 5

W Drodze... – by z autyzmem żyło się łatwiej

W Drodze… to mój bezpłatny newsletter, który wydaję od wielu lat i który stworzyłam, by Cię inspirować, podtrzymywać na duchu, skłaniać do zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Dzielę się w nim swoim doświadczeniem, swoimi obserwacjami i przemyśleniami dotyczącymi życia z autyzmem w tle. Informuję w nim także, co u mnie słychać, co zgłębiam, czego się uczę, czego uczę innych, więc jak chcesz być na bieżąco, zapisz się na mój newsletter* a w zamian zyskasz dostęp do dwóch seminariów, które dla Ciebie nagrałam.

Newsletter
w Drodze