Zrozumieć, zrozumieć, zrozumieć.

Podziel się artykułem!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

To sło­wo jako oso­by z oto­cze­nia osób w spek­trum sły­szy­my wciąż i wciąż. „Spró­buj zro­zu­mieć, pochyl się, zro­zum, że oni mają ina­czej, trud­niej”. Zro­zu­mieć, wyka­zać się empa­tią, wraż­li­wo­ścią, cier­pli­wo­ścią. Cza­sem od tego rozu­mie­nia, bycia otwar­tym i rozu­mie­ją­cym nie mamy siły oddy­chać, rzy­gać nam się chce, krzy­czeć wnie­bo­gło­sy, ucie­kać, gdzie pieprz rośnie. Nie chce­my zno­wu rozu­mieć, nie chce­my cze­kać, nie chce­my wciąż myśleć, jak zro­bić, żeby zro­bić i…

Zro­zu­mie­nie albo choć jego pró­ba wyda­je się być jedy­ną sen­sow­ną dro­gą. To jedy­ny zna­ny mi spo­sób, by się nie napi­nać, by się móc cie­szyć, by móc widzieć pięk­no tam, gdzie inni widzą coś zupeł­nie inne­go. Kie­dy nie rozu­mie­my, poja­wia się lęk. Kie­dy nie rozu­mie­my, pró­bu­je­my za wszel­ką cenę wtło­czyć to, cze­go doświad­cza­my w jakąś kate­go­rię, by jakoś nad tym zapa­no­wać. Kie­dy nie rozu­mie­my, po omac­ku szu­ka­my spo­so­bu, by kogoś lub coś okieł­znać. Mamy przy­mus rozu­mie­nia. Nie uczy się nas, że moż­na nie rozu­mieć. Od począt­ku nauki w szko­le czy przed­szko­lu, a cza­sem tak­że w domu, dowia­du­je­my się, że „jak nie rozu­miesz, to coś z Tobą nie tak”, dla­te­go panicz­nie boimy się nie rozu­mieć. A prze­cież, żeby zro­zu­mieć, trze­ba cza­su. Cza­su na pozna­nie, na spraw­dza­nie, na pró­bo­wa­nie. Trze­ba zaan­ga­żo­wa­nia i wytrwa­ło­ści. Trze­ba odwa­gi, by błą­dzić, by kwe­stio­no­wać to, co się już wie, zada­wać nie­wy­god­ne pyta­nia. Trze­ba dystan­su, by móc się przyj­rzeć z boku, a tym samym zoba­czyć wię­cej. Pod­cho­dzi­my czę­sto do zro­zu­mie­nia z pozy­cji przy­mu­su zna­ne­go nam z doświad­czeń szkol­nych, co skut­ku­je tym, że wma­wia­my sobie, że rozu­mie­my, gdy tak nie jest.

Kie­dy mamy w swo­im oto­cze­niu czło­wie­ka w spek­trum, naj­pierw potrze­bu­je­my zro­zu­mieć, na co zorien­to­wa­ny jest jego umysł, a jest on zorien­to­wa­ny ina­czej niż ten nie­au­ty­stycz­ny. Auty­stycz­ny mózg inte­re­su­ją pro­ce­sy, zja­wi­ska, mecha­ni­zmy, przed­mio­ty, fak­ty, logicz­ne związ­ki pomię­dzy rze­cza­mi, zasad­ność dzia­łań. Czło­wiek nie­au­ty­stycz­ny z kolei sku­pia się przede wszyst­kim na ludziach i na rela­cjach z nimi. Oczy­wi­ście, jest to duże uprosz­cze­nie, nie­mniej wystar­cza­ją­ce, by pew­ne spra­wy móc obej­rzeć i zrozumieć.

Kło­pot na linii ludzie w spek­trum i ich nie­au­ty­stycz­ne oto­cze­nie pole­ga na tym, że jako oto­cze­nie czę­sto pró­bu­je­my zro­zu­mieć ich spo­sób myśle­nia, moty­wy dzia­ła­nia, zacho­wa­nia czy podej­mo­wa­ne decy­zje przez pry­zmat zupeł­nie ina­czej myślą­ce­go mózgu. Tro­chę tak, jak­by ryba pró­bo­wa­ła zro­zu­mieć spo­sób poru­sza­nia się mał­py i na odwrót. Nie da się. Po pro­stu się nie da.

Pod­sta­wo­wym prio­ry­te­tem w obrę­bie uwa­gi dla każ­de­go z nas jest zadba­nie o swój kom­fort i bez­pie­czeń­stwo. Dopie­ro, gdy to mamy, może­my anga­żo­wać swo­ją uwa­gę, ener­gię i inne zaso­by w roz­ma­ite dzia­ła­nia. Jako że ludzie w spek­trum zwy­kle potrze­bu­ją dużo bar­dziej przy­ja­znych warun­ków, by względ­ny kom­fort osią­gnąć, gros ich moty­wa­cji w oko­licz­no­ściach, w któ­rych nie­au­ty­stycz­ni będą się świet­nie czuć, ci z auty­zmem nadal będą się sku­piać na jego poszu­ki­wa­niu. Czym to skut­ku­je? Tym, że moty­wy i spo­so­by dzia­ła­nia będą inne.

Jeśli moim prio­ry­te­tem jest zadba­nie o sie­bie, odmó­wię uczest­nic­twa w przy­ję­ciu rodzin­nym, bo nie chcę mieć do czy­nie­nia z ciot­ką, któ­ra koniecz­nie chce mnie przy­tu­lać albo wyga­du­je strasz­ne rze­czy. Nie będę zagry­zać zębów i się uśmie­chać, uda­jąc, że jest OK, gdy w środ­ku aż mnie trzę­sie. I dobrze, jeśli potra­fię to roz­po­znać i się o sie­bie zatrosz­czyć, dzię­ki cze­mu nie odcho­ru­ję póź­niej rodzin­nej imprezy.

Powiem „nie” zaba­wie z młod­szym rodzeń­stwem, bo jest dla mnie nud­ne i infan­tyl­ne to, co oni robią, a robie­nie cze­goś tyl­ko dla­te­go, że bra­tu czy sio­strze będzie przy­kro, jak się nie poba­wię, jest sła­bym argu­men­tem. Podob­nie jak robie­nie cze­goś, żeby mamie zro­bić przyjemność.

Rze­czy muszą mieć sens. Muszą być logicz­ne i zgod­ne z moim sys­te­mem ope­ra­cyj­nym. Jeśli nie widzę zasad­no­ści, nie rozu­miem, po co mam coś robić, nie wej­dę w to, tyl­ko dla­te­go, że ktoś tego ocze­ku­je. A mój kom­fort bie­rze się z rozu­mie­nia, bo kie­dy rozu­miem, mam spokój.

Jeśli rozu­mie­my, że dla czło­wie­ka z auty­stycz­nym umy­słem coś inne­go jest waż­ne, nie będzie­my mu przy­pi­sy­wać złych inten­cji. Podob­nie jak nie będzie­my inter­pre­to­wać jego wybo­rów jako zło­śli­wo­ści, bez­względ­no­ści, odrzu­ce­nia nas, bra­ku sza­cun­ku, nie­li­cze­nia się z nikim. Łatwiej nam będzie zoba­czyć, że ten ktoś pró­bu­je w dostęp­ny sobie spo­sób zaspo­ko­ić swo­je pod­sta­wo­we, i nie tyl­ko, potrze­by. Czę­sto ten spo­sób jest jak­że odmien­ny od naszego.

Praw­dzi­we zro­zu­mie­nie to zgo­da na to, co jest i że jest tak, jak jest. I nie cho­dzi tu o pozwa­la­nie na prze­kra­cza­nie naszych gra­nic, dla­te­go, że ktoś musi zaspo­ko­ić jakąś swo­ją potrze­bę. O tym będę pisać za tydzień. Zro­zu­mie­nie to uzna­nie sta­nu rze­czy i zanie­cha­nie z tym wal­ki. To przy­ję­cie, że są roz­ma­ite spo­so­by reali­zo­wa­nia potrzeb i war­to szu­kać dro­gi, żeby się w tym odna­leźć. To przy­po­mi­na­nie sobie, że czło­wiek przed nami ma zupeł­nie ina­czej niż my i czę­sto jego dzia­ła­nie nie ma nic wspól­ne­go z nami, tyl­ko z innym spo­so­bem poj­mo­wa­nia świa­ta. To decy­zja, że nie musi­my wszyst­kie­go kon­tro­lo­wać, tyl­ko może­my pozwo­lić spra­wom być.

Mi rozu­mie­nie albo cho­ciaż jego pró­ba przy­no­si spo­kój i kom­fort. A Tobie?

C.D.N.

Zasób 5

W Drodze... – by z autyzmem żyło się łatwiej

W Drodze… to mój bezpłatny newsletter, który wydaję od wielu lat i który stworzyłam, by Cię inspirować, podtrzymywać na duchu, skłaniać do zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Dzielę się w nim swoim doświadczeniem, swoimi obserwacjami i przemyśleniami dotyczącymi życia z autyzmem w tle. Informuję w nim także, co u mnie słychać, co zgłębiam, czego się uczę, czego uczę innych, więc jak chcesz być na bieżąco, zapisz się na mój newsletter* a w zamian zyskasz dostęp do dwóch seminariów, które dla Ciebie nagrałam.

Newsletter
w Drodze