Autorytet rodzica drogą do łatwiejszego życia

Podziel się artykułem!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Czym jest rodzi­ciel­ski auto­ry­tet i dla­cze­go jest taki ważny?

Bar­dzo czę­sto, kie­dy mowa o auto­ry­te­cie, przy­cho­dzi ludziom na myśl nie­do­stęp­na oso­ba, nie­jed­no­krot­nie z posęp­nym obli­czem, któ­ra wszem i wobec narzu­ca swo­je zda­nie, ocze­ku­jąc bez­względ­ne­go posłu­szeń­stwa. Egze­kwu­je ona wyko­na­nie danej czyn­no­ści, kreu­jąc w dru­giej oso­bie dys­kom­fort a nawet strach.

Jed­nak nie o takim auto­ry­te­cie chcę pisać. Z moje­go punk­tu widze­nia auto­ry­tet opar­ty na stra­chu to żaden auto­ry­tet. Zastra­szyć moż­na każ­de­go, to wca­le nie jest trud­ne. Nato­miast spra­wić, by dru­ga oso­ba chcia­ła za Tobą iść, by chcia­ła się od Cie­bie uczyć, by rozu­mia­ła, że masz coś war­to­ścio­we­go do zaofe­ro­wa­nia, to już wyż­sza szko­ła jaz­dy. Możesz zmu­sić czło­wie­ka, by był Two­im nie­wol­ni­kiem ( o ile to mie­ści się w Two­im sys­te­mie war­to­ści), ale nie możesz zmu­sić niko­go, by chciał być Two­im uczeniem.

Dla mnie auto­ry­tet to przede wszyst­kim obu­stron­ny sza­cu­nek. Sza­cu­nek „dziec­ka” (uży­wam skró­tu myślo­we­go „dziec­ko” dla osób z auty­zmem w każ­dym wie­ku, gdyż dla swo­ich rodzi­ców pozo­sta­je­my dzieć­mi nie­za­leż­nie od tego, ile mamy lat) zwa­ne­go uczniem do rodzi­ca zwa­ne­go nauczy­cie­lem. Sza­cu­nek wyni­ka­ją­cy z rozu­mie­nia, że nauczy­ciel wie wię­cej, wię­cej widział, wię­cej prze­żył i uczeń może czer­pać z jego doświad­cze­nia i mądro­ści życiowej.

Na taki rodzaj sza­cun­ku trze­ba sobie zapra­co­wać. Budu­je się go powo­li, każ­de­go dnia poka­zu­jąc dziec­ku, że przy nas korzy­sta, uczy się, sta­je się kom­pe­tent­ne, wycho­dzi mu. Powta­rza­ją­ce się doświad­cza­nie suk­ce­su u nasze­go boku to naj­lep­szy zna­ny mi spo­sób na budo­wa­nie auto­ry­te­tu. Auto­ry­te­tu opar­te­go na zaufa­niu. Zaufa­niu, że mogę za Tobą pójść, mamo, tato, bo wte­dy korzy­stam. Zaufa­niu, któ­re pod­po­wia­da mi, że mogę się na Cie­bie zdać, mamo, tato, bo wiem, że mnie wes­przesz, jak będzie trze­ba. Bo wiem, że będziesz przy mnie i nie pozwo­lisz mi zre­zy­gno­wać a potem razem będzie­my się cie­szyć moim sukcesem.

W taki wła­śnie spo­sób uczy się każ­de małe, typo­wo roz­wi­ja­ją­ce się dziec­ko. Tą dro­gą naby­wa zaufa­nia do rodzi­ca, któ­re powo­du­je, że chce za rodzi­cem iść coraz bar­dziej i bar­dziej.
Z nie­zro­zu­mia­łych dla mnie powo­dów w przy­pad­ku osób z auty­zmem zupeł­nie się o tym zapo­mi­na, pod­czas gdy one tak­że takich wła­śnie doświad­czeń potrze­bu­ją. Doświad­czeń suk­ce­su u boku swe­go przewodnika.

Jak wspo­mnia­łam sza­cu­nek jest obu­stron­ny. Jako prze­wod­nik sza­nu­ję swe­go ucznia i wie­rzę w jego poten­cjał, w jego moż­li­wo­ści. Zatem, daję mu czas, by pomy­ślał. Nie pozwa­lam uciec od wyzwa­nia, ale wspie­ram, bo wiem, że jak go wesprę, da radę.
Kie­dy mój uczeń prze­cho­dzi trud­ne chwi­le, nie uża­lam się nad nim, bo wiem, że jest moc­ny i da radę. Wie­rzę w jego wewnętrz­ną mądrość i dany każ­de­mu czło­wie­ko­wi poten­cjał.
Nie tyl­ko się z moim dziec­kiem uczę, ale tak­że cie­szę się z nim, wygłu­piam, sza­le­ję, spę­dzam czas na zaba­wie, by nasze wspól­ne chwi­le cecho­wa­ła różnorodność.

Dla­cze­go tak się roz­pi­sa­łam na temat auto­ry­te­tu?
Ponie­waż bez nie­go bar­dzo trud­no jest cokol­wiek wypra­co­wać. Oso­ba z auty­zmem sama z sie­bie nie pój­dzie za Tobą, nie zaufa Ci, nie pod­po­rząd­ku­je się. Do cze­go to potrzeb­ne?
Przede wszyst­kim do roz­wo­ju dziec­ka, o czym była mowa wcze­śniej. Ponad­to, żebyś mia­ła pew­ność, że sobie ze swo­im dzieckiem/​uczniem pora­dzisz. Co ozna­cza, że zosta­wi w spo­ko­ju coś, cze­go nie pozwa­lasz ruszać. Że da sobie prze­pro­wa­dzić nie­zbęd­ne medycz­ne pro­ce­du­ry. Że nie uciek­nie w siną dal, że…

Kie­dy masz u swo­je­go dziecka/​ucznia auto­ry­tet zbu­do­wa­ny na zaufa­niu, może­cie wspól­nie osią­gnąć dużo, dużo wię­cej a w Waszym domu zago­ści dużo wię­cej luzu i radości.

A jak Ty sobie radzisz w kwe­stii autorytetu?

Zasób 5

W Drodze... – by z autyzmem żyło się łatwiej

W Drodze… to mój bezpłatny newsletter, który wydaję od wielu lat i który stworzyłam, by Cię inspirować, podtrzymywać na duchu, skłaniać do zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Dzielę się w nim swoim doświadczeniem, swoimi obserwacjami i przemyśleniami dotyczącymi życia z autyzmem w tle. Informuję w nim także, co u mnie słychać, co zgłębiam, czego się uczę, czego uczę innych, więc jak chcesz być na bieżąco, zapisz się na mój newsletter* a w zamian zyskasz dostęp do dwóch seminariów, które dla Ciebie nagrałam.

Newsletter
w Drodze