Czemu nie należy zmuszać do kontaktu wzrokowego?

Podziel się artykułem!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Kon­takt wzro­ko­wy to gorą­cy temat jeśli cho­dzi o autyzm a zara­zem jeden z częst­szych mitów na jego temat. Nie­jed­no­krot­nie bowiem oso­by nie mają­ce zbyt dużej wie­dzy o auty­zmie ( w tym leka­rze, człon­ko­wie rodzi­ny) w dobrej wie­rze mówią rodzi­com, że prze­cież dziec­ko patrzy w oczy, więc na pew­no nie ma auty­zmu. Jest cał­kiem nie­ma­ła gru­pa osób z auty­zmem, któ­re patrzą w oczy i nie­ste­ty z powo­du tego fak­tu inna neu­ro­lo­gia, cha­rak­te­ry­stycz­na dla osób ze spek­trum, nie sta­je się nagle typowa.

Oczy­wi­ście w popu­la­cji auty­stów zde­cy­do­wa­nie wię­cej jest tych, któ­rzy w oczy nie patrzą. Są tacy, któ­rzy jak zara­zy uni­ka­ją kon­tak­tu wzro­ko­we­go, tacy, któ­rzy patrzą pery­fe­ryj­nie, tacy, któ­rzy patrzą na innych przez lustro, odbi­cie w szy­bie czy innej powierzch­ni , tacy któ­rzy na począt­ku „robią zdję­cia” i potem już nie patrzą i tacy, co zer­ka­ją przez uła­mek sekun­dy raz na jakiś czas. I oczy­wi­ście tacy, któ­rzy patrzą w oczy i tutaj też war­to poczy­nić roz­róż­nie­nie na tych, któ­rzy wpa­tru­ją się w nasze twa­rze oraz na tych, któ­rzy rze­czy­wi­ście patrzą.

Co to zna­czy, rze­czy­wi­ście patrzą?
Aby odpo­wie­dzieć na to pyta­nie, war­to zdać sobie spra­wę, po co patrzy­my na innych.
Patrzy­my na twarz dru­gie­go czło­wie­ka, ponie­waż kry­je się w niej infor­ma­cja dla nas. Nie patrzy­my, żeby patrzeć. Patrzy­my, żeby się dowie­dzieć, żeby zro­zu­mieć. Zatem nie cho­dzi o kon­takt wzro­ko­wy, ale o coś znacz­nie wię­cej.
Cho­dzi o myśle­nie. Cho­dzi o rozu­mie­nie potrze­by uzy­ska­nia infor­ma­cji, jak mój part­ner rozu­mie to, cze­go wspól­nie doświad­cza­my, co czu­je, jak myśli, co jest dla nie­go waż­ne.
Zagad­nie­nie pie­kiel­ne trud­ne dla osób z auty­zmem, ponie­waż one jak­by tej potrze­by uważ­no­ści na dru­gą oso­bę nie mają. Co więc się dzieje?

Chcąc upodob­nić auty­stów do sie­bie i uczy­nić ich bar­dziej „nor­mal­ny­mi”, uczy­my ich kon­tak­tu wzro­ko­we­go. Pro­si­my „Popatrz na mnie”, „Tu są moje oczy”, „Kie­dy mówisz, patrz na mnie”. Odwra­ca­my ich twarz w naszą stro­nę, itd. itp.
Czę­sto skut­ku­je to tym, że owszem, oso­ba z auty­zmem wyćwi­czy się w patrze­niu na nas, jed­nak będzie mia­ło to nie­wie­le wspól­ne­go z patrze­niem praw­dzi­wym. Nie będzie w tym patrze­niu rela­cji z dru­gim czło­wie­kiem, nie będzie szu­ka­nia infor­ma­cji zwrot­nej. Będzie­my mie­li do czy­nie­nia z oso­bą z auty­zmem, któ­ra utrzy­mu­je kon­takt wzro­ko­wy i tyl­ko kon­takt wzrokowy.

To tyl­ko jed­no z nie­bez­pie­czeństw zwią­za­nych ze zmu­sza­niem czy wyma­ga­niem kon­tak­tu wzro­ko­we­go. Inne są natu­ry bar­dziej sensorycznej.

Sto­sun­ko­wo czę­sto oczy osób z auty­zmem nie współ­pra­cu­ją ze sobą w pra­wi­dło­wy spo­sób. Nie­jed­no­krot­nie oso­ba taka patrzy albo jed­nym albo dru­gim okiem i patrze­nie na wprost jest sza­le­nie trud­ne. Wyma­ga­nie od niej tego, może sta­no­wić pewien rodzaj gwał­tu, w HANDLE nazy­wa­my to nie­win­nym ata­kiem. Ponie­waż oso­by z auty­zmem nie mogą pole­gać na swo­im wzro­ku w peł­ni, mają wyostrzo­ny zmysł słu­chu. Na sku­tek nie­wy­dol­no­ści pro­ce­sów patrze­nia nie­moż­li­we jest uży­wa­nie oczu i uszu jed­no­cze­śnie, bo albo patrzę, albo słu­cham.
Nie­któ­rzy auty­ści widzą tune­lo­wo, tzn. gdy patrzą na naszą twarz z bli­ska, widzą jedy­nie maleń­ki jej wyci­nek, któ­ry jest kom­plet­nie nie­zro­zu­mia­ły, dla­te­go uni­ka­ją robie­nia tego. Muszą się zna­leźć w odpo­wied­niej odle­gło­ści, by móc patrzeć.
Twarz ludz­ka zmie­nia się z sekun­dy na sekun­dę i śle­dze­nie tych zmian dla oso­by z auty­zmem bywa bar­dzo, bar­dzo trud­ne. Przy­kła­dy moż­na by mnożyć.

I wyobraź sobie teraz, że to Ty tak masz z patrze­niem na twarz dru­giej oso­by i ktoś nagle, bez uprze­dze­nia łapie Cię za bro­dę czy poli­czek i prze­krę­ca Two­je obli­cze w swo­ją stro­nę…
Co czu­jesz wte­dy? Co masz ocho­tę zrobić?

Czy to zna­czy, że mamy nie zachę­cać do patrze­nia na nas?
Ależ nie! Tyl­ko trze­ba to robić mądrze i rozu­mieć, po co to robi­my.
O tym w następ­nym nume­rze W Dro­dze…
W mię­dzy­cza­sie cze­kam na Two­je reflek­sje na temat wyma­ga­nia od naszych dzie­ci patrze­nia w oczy.

Zasób 5

W Drodze... – by z autyzmem żyło się łatwiej

W Drodze… to mój bezpłatny newsletter, który wydaję od wielu lat i który stworzyłam, by Cię inspirować, podtrzymywać na duchu, skłaniać do zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Dzielę się w nim swoim doświadczeniem, swoimi obserwacjami i przemyśleniami dotyczącymi życia z autyzmem w tle. Informuję w nim także, co u mnie słychać, co zgłębiam, czego się uczę, czego uczę innych, więc jak chcesz być na bieżąco, zapisz się na mój newsletter* a w zamian zyskasz dostęp do dwóch seminariów, które dla Ciebie nagrałam.

Newsletter
w Drodze