Czy to na pewno lenistwo?

Podziel się artykułem!

Pra­cu­jąc z ludź­mi w spek­trum auty­zmu, moż­na z ust rodzi­ców jak i tera­peu­tów usły­szeć opi­nie, że ktoś jest leni­wy. Leni­wy albo mu się nie chce. Leni­wy, bo wie, co ma robić, ale tego nie robi. Leni­wy, bo wciąż by się tyl­ko prze­sia­dał z fote­la na kana­pę i na odwrót. Leni­wy, bo nie chce wyjść z domu. Leni­wy, bo nie wsta­je z łóż­ka, mimo że już daw­no dzwo­nił budzik. Leni­wy, bo tyl­ko by się wyrę­czał inny­mi. Kil­ka ostat­nio prze­pro­wa­dzo­nych roz­mów nie dawa­ło mi spo­ko­ju i moje myśli wciąż powra­ca­ły do tema­tu lenistwa.

Czy leni­stwo napraw­dę ist­nie­je? Czy jest coś takie­go jak leni­stwo pier­wot­ne? Czy ludzie są leni­wi, bo napraw­dę tacy są w środ­ku, że im się nie chce?

Okre­śle­nie „leni­wy” czę­sto jest uży­wa­ne do opi­sa­nia czy­je­goś try­bu dzia­ła­nia, a nie­jed­no­krot­nie i cha­rak­te­ru danej oso­by. Wiel­ki Słow­nik Języ­ka Pol­skie­go poda­je, że „leni­stwo to cecha kogoś, kto nie ma chę­ci do dzia­ła­nia i komu trwa­nie w bez­czyn­no­ści spra­wia przy­jem­ność”. Jak zatem jest z tym leni­stwem i czy ludzie w spek­trum, podob­nie jak cała resz­ta popu­la­cji, nie robią róż­nych rze­czy, bo są leni­wi i im się nie chce, a może cho­dzi o coś innego?

Nauka mówi, że w nasz układ ner­wo­wy mamy odgór­nie jako ludzie wbu­do­wa­ną moty­wa­cję, napęd, chęć ucze­nia się. Oczy­wi­ście stan naszej moty­wa­cji będzie zależ­ny od naszych doświad­czeń, gdyż pozy­tyw­ne będą ją wzmac­niać, a te nie­przy­jem­ne osła­biać, nie­mniej ona w nas jest. Dodat­ko­wo nasz umysł cha­rak­te­ry­zu­je dąże­nie do coraz więk­szej zło­żo­no­ści, co ozna­cza, że intu­icyj­nie poszu­ku­je­my nowych spo­so­bów zasto­so­wa­nia tego, co już umie­my, spraw­dza­my, co jesz­cze moż­na z tym zro­bić. Wszy­scy my, ludzie, z auty­zmem czy bez nie­go, chce­my być spraw­czy, chce­my doświad­czać swych kom­pe­ten­cji, chce­my, by nam dobrze szło w życiu, chce­my czuć się z inny­mi dobrze i by oni czu­li się dobrze z nami.

Kie­dy zatem poja­wia się stwier­dze­nie, że ktoś jest leni­wy? Gdy ist­nie­ją tzw. obiek­tyw­ne prze­słan­ki, że czło­wiek powi­nien czy mógł­by coś zro­bić, a tego nie robi. Ma plan zadań do zro­bie­nia, ale ich nie reali­zu­je. Dosko­na­le potra­fi się obsłu­żyć, ale tego nie robi i szu­ka, kto mógł­by go wyrę­czyć. Wie, cze­go się od nie­go ocze­ku­je, a zacho­wu­je się, jak­by miał to w głę­bo­kim powa­ża­niu. A z cze­go może wyni­kać nie­podej­mo­wa­nie dzia­ła­nia? Cza­sem mogą to być korzy­ści, któ­re naj­czę­ściej nie są uświa­do­mio­ne, przy­naj­mniej dopó­ki się czło­wiek nad nimi celo­wo nie pochy­li. Cza­sem mogą to być inne powody.

Zanie­cha­nie dzia­ła­nia może chro­nić przed sze­ro­ko i róż­nie rozu­mia­ną poraż­ką. Przed tym, że oka­że się, że inni sobie radzą lepiej; że nie robię tego aż tak dobrze, jak bym chcia­ła; że zosta­nę wysta­wio­na na oce­nę; że efekt oka­że się zgo­ła inny, niż bym chcia­ła. Mogę uni­kać robie­nia ze stra­chu i nie ma więk­sze­go zna­cze­nia, czy ten strach jest „obiek­tyw­nie” uza­sad­nio­ny. Nie ma obiek­tyw­nie uza­sad­nio­ne­go stra­chu. Każ­dy z nas prze­ży­wa tę samą sytu­ację ina­czej i to nasze prze­ży­wa­nie wła­śnie ma naj­więk­sze znaczenie.

Może być tak, że nie robię, bo nie mam zaso­bów. Nie mam siły, jestem wyczer­pa­na, za dużo mam na swo­ich bar­kach, czu­ję przy­tło­cze­nie, mój układ ner­wo­wy nie daje rady. Oso­bi­ście, im wię­cej o tym myślę, tym trud­niej mi się przy­chy­lić do tezy, że ludzie nie robią rze­czy, bo im się nie chce. Czyż napraw­dę nie mamy ocho­ty robić rze­czy, jeśli jeste­śmy wypo­czę­ci, syci, szczę­śli­wi, w dobro­sta­nie fizycz­nym i men­tal­nym? Czyż nie mamy wte­dy napę­du? Tak­że do posie­dze­nia w bez­ru­chu? Kie­dy mamy się dobrze, nic nie­ro­bie­nie jest wyni­kiem nasze­go wybo­ru, a jak jest, gdy mamy się gorzej? Jak jest, gdy w naszej neu­ro­lo­gii spra­wy mają się tro­chę ina­czej? Czy też jest to kwe­stia decy­zji, czy raczej nie­świa­do­mych mecha­ni­zmów zabez­pie­cza­ją­cych, któ­re uru­cha­mia nasz układ nerwowy?

Kie­dy pamię­ta­my, że pod­sta­wo­wym zada­niem nasze­go ukła­du ner­wo­we­go jest nam zapew­nić prze­trwa­nie, uni­kać zagro­że­nia, chro­nić nas, uzmy­sła­wia­my sobie, że stan fizjo­lo­gicz­ny ma zna­cze­nie więk­sze zna­cze­nie dla tego, jak dzia­ła­my, niż może się wyda­wać. Nasz stan będzie miał wpływ na nasze emo­cje, będzie miał wpływ na naszą wydaj­ność. Gdy sys­tem pra­cu­je efek­tyw­nie, wydat­ku­je­my mini­mal­ną ilość ener­gii. Gdy coś w nim nie dzia­ła opty­mal­nie, będzie­my to kom­pen­so­wać. Cza­sem bar­dzo dużym kosz­tem, wyczer­pu­jąc bez­cen­ne zaso­by i czę­sto nie będąc w sta­nie ich odbu­do­wać. I cza­sem naj­lep­szą ze stra­te­gii nasze­go orga­ni­zmu, by sobie pora­dzić, będzie to, co powszech­nie jest nazy­wa­ne lenistwem.

Jeśli chcesz zro­zu­mieć na ten temat wię­cej i razem ze mną łączyć krop­ki, zapra­szam Cię na szko­le­nie HANDLE I oraz II stopnia.

Zasób 5

W Drodze... – by z autyzmem żyło się łatwiej

W Drodze… to mój bezpłatny newsletter, który wydaję od wielu lat i który stworzyłam, by Cię inspirować, podtrzymywać na duchu, skłaniać do zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Dzielę się w nim swoim doświadczeniem, swoimi obserwacjami i przemyśleniami dotyczącymi życia z autyzmem w tle. Informuję w nim także, co u mnie słychać, co zgłębiam, czego się uczę, czego uczę innych, więc jak chcesz być na bieżąco, zapisz się na mój newsletter* a w zamian zyskasz dostęp do dwóch seminariów, które dla Ciebie nagrałam.

Newsletter
w Drodze