Kary czy konsekwencje?

Podziel się artykułem!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Jak spra­wić, by moje dziec­ko robi­ło, o co je pro­szę i cze­go wymagam?Co zro­bić, żeby respek­to­wa­ło zasa­dy panu­ją­ce w domu? To pyta­nia, któ­re zada­je sobie każ­dy rodzic, nie tyl­ko dziec­ka z autyzmem.Stara zasa­da mówi, by za „dobre” zacho­wa­nia nagra­dzać a za „złe” karać. Wte­dy dziec­ko nauczy się, co jest dobre a co złe, co nale­ży robić a cze­go nie wol­no. Czy kara jed­nak napraw­dę dzia­ła? Cóż to takie­go jest kara?Słownik języ­ka pol­skie­go poda­je, że kara to „śro­dek wycho­waw­czy sto­so­wa­ny wobec oso­by, któ­ra zro­bi­ła coś złe­go”. W prak­ty­ce naj­czę­ściej  coś nie­przy­jem­ne­go, co ma miej­sce po tym, kie­dy dziec­ko zacho­wa się „źle”. Posta­wie­nie do kąta, „kar­ny jeżyk”, ode­sła­nie do poko­ju, zabro­nie­nie oglą­da­nia baj­ki czy wyj­ścia na dwór. Kie­dy dziec­ko nie posłu­cha, zła­mie zasa­dę, sta­jesz się egze­ku­to­rem kary. Czy cho­dzi o to, żeby dziec­ko nie robi­ło cze­goś ze stra­chu przed karą?War­to wziąć tę kwe­stię pod roz­wa­gę. Oso­bi­ście uwa­żam, że nie.
Kie­dy dziec­ko robi „źle”, naj­czę­ściej po fak­cie przy­po­mi­na sobie o karze, któ­ra zosta­je wyko­na­na. „Nie pozbie­ra­łeś kloc­ków, za karę nie oglą­dasz baj­ki”. „Nie ubra­łeś się, nie dosta­niesz dese­ru”, itd. itp. Rodzi­ciel­ska kre­atyw­ność nie ma gra­nic w zakre­sie wymy­śla­nia kar.Ale praw­da jest taka, że kary nie dzia­ła­ją.Dla­cze­go? Mówię o tym w bez­płat­nym semi­na­rium nt. trud­nych zacho­wań. Oso­bi­ście zachę­cam do wykre­śle­nia sło­wa „kara” z rodzi­ciel­skie­go słow­ni­ka i zastą­pie­nie go sło­wem „konsekwencje”.Ktoś mógł­by powie­dzieć, że to prze­cież to samo.
Nie do koń­ca. Dlaczego?Dlatego że kon­se­kwen­cje są wszech­obec­ne w naszym życiu a kary wca­le nie. Każ­de, abso­lut­nie każ­de moje czy Two­je dzia­ła­nie ma swo­je konsekwencje.

Jeśli wsta­nę wystar­cza­ją­co wcze­śnie, zdą­żę zro­bić mężo­wi śnia­da­nie. Jeśli zde­cy­du­ję się dospać jesz­cze tro­chę, wyj­dzie do pra­cy głodny.Jeśli opła­cę rachu­nek za tele­fon, będę się cie­szyć roz­mo­wa­mi przez tele­fon. Jeśli nie opła­cę, odłą­czą mi tele­fon i nie będę rozmawiać.Jeśli zde­cy­du­ję się oglą­dać film dom póź­nej nocy, jutro będę nie­wy­spa­na. Jeśli pój­dę wcze­śniej spać a film sobie nagram, będę jutro w świet­nej for­mie. Zawsze masz wybór. Cza­sem jed­nak o tym zapo­mi­nasz. Mówisz „muszę to, muszę tam­to”.
Nic nie musisz. Możesz. War­to o tym pamię­tać. Sta­le doko­nu­je­my wybo­rów i sta­le pono­si­my ich kon­se­kwen­cje. Naszym zada­niem jako rodzi­ców jest, nauczyć tego nasze dzie­ci. Uła­twić im zro­zu­mie­nie, że w zależ­no­ści od tego, co zde­cy­du­ją zro­bić, takie a nie inne będą kon­se­kwen­cje. Kie­dy dziec­ko ma lat trzy czy pięć, kon­se­kwen­cje są obiek­tyw­nie dość bła­he, choć nigdy bła­he dla dziec­ka. Jed­nak kie­dy jest już doro­słą oso­bą, kon­se­kwen­cje są o wie­le poważ­niej­sze. War­to je do tego przygotować.„Jeśli się wyką­piesz i spa­ku­jesz ple­cak do roz­po­czę­cia fil­mu, będziesz mógł go oglą­dać. Jeśli nie zdą­żysz, nie obej­rzysz filmu.”„Jeśli odro­bisz lek­cje, wyj­dziesz na dwór. Jeśli nie odro­bisz, zosta­niesz w domu, żeby je skoń­czyć.” Dziec­ko też ma wybór. Pozo­sta­nie w domu jest kon­se­kwen­cją takie­go a nie inne­go wybo­ru a nie karą. Oczy­wi­ście, zanim dziec­ko to w peł­ni zro­zu­mie, czę­sto będą to przy­kre dla nie­go doświad­cze­nia, nie­jed­no­krot­nie powią­za­ne ze zło­ścią skie­ro­wa­ną w naszą stro­nę. Jed­nak war­to być wytrwa­łym, gdyż w ten spo­sób u nasze­go boku wyra­sta mło­dy czło­wiek, któ­ry bie­rze odpo­wie­dzial­ność za swo­je dzia­ła­nia. Rodzi się zatem pyta­nie, czy dziec­ko z auty­zmem moż­na nauczyć doko­ny­wa­nia takie­go rodza­ju wybo­ru. Jak naj­bar­dziej tak.
Cza­sem zaj­mu­je to wię­cej cza­su niż w przy­pad­ku dziec­ka neu­ro­ty­po­we­go, ale wca­le nie zawsze tak musi być.Dlaczego? Ponie­waż dziec­ko z auty­zmem jest o wie­le bar­dziej prze­wi­dy­wal­ne niż jego neu­ro­ty­po­wy rówie­śnik. W związ­ku z tym pew­ne stra­te­gie o wie­le łatwiej jest prze­pro­wa­dzić. Jeśli pozbie­rasz ze mną kloc­ki, będzie­my mogli wziąć to, co chcesz. Jeśli  nie pozbie­rasz, będzie­my tu sie­dzieć i się nudzić.Jeśli się ubie­rzesz, wyj­dzie­my na spa­cer. Jeśli się nie ubie­rzesz, zosta­je­my w domu. Uczmy kon­se­kwen­cji nasze dzie­ci z auty­zmem , wte­dy wszyst­kim będzie żyło się łatwiej.

Zasób 5

W Drodze... – by z autyzmem żyło się łatwiej

W Drodze… to mój bezpłatny newsletter, który wydaję od wielu lat i który stworzyłam, by Cię inspirować, podtrzymywać na duchu, skłaniać do zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Dzielę się w nim swoim doświadczeniem, swoimi obserwacjami i przemyśleniami dotyczącymi życia z autyzmem w tle. Informuję w nim także, co u mnie słychać, co zgłębiam, czego się uczę, czego uczę innych, więc jak chcesz być na bieżąco, zapisz się na mój newsletter* a w zamian zyskasz dostęp do dwóch seminariów, które dla Ciebie nagrałam.

Newsletter
w Drodze