Pani idealna

Podziel się artykułem!

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Czas przed­świą­tecz­ny oraz okres świąt sta­no­wi­ły dosko­na­łą oka­zję do przyj­rze­nia się sobie. Do popa­trze­nia na sie­bie z boku i posta­wie­nia pyta­nia, czy u Cie­bie wszyst­ko musi być najlepsze.

Oto­cze­nie, media, prze­kaz spo­łecz­ny wciąż wyma­ga­ją od Cie­bie bycia na sto pro­cent, dawa­nia z sie­bie wszyst­kie­go, sło­wem – dąże­nia do dosko­na­ło­ści.
Masz być świet­nym pra­cow­ni­kiem lub sze­fem, masz być pięk­na i zadba­na, masz być zado­wo­lo­na, masz mieć wypu­co­wa­ny dom, masz mieć świę­tą cier­pli­wość do wszyst­kich, masz być dosko­na­łą żoną, part­ner­ką, kochan­ką i, oczy­wi­ście, dosko­na­łą mat­ką.
Kult dosko­na­ło­ści, dąże­nia do wymy­ślo­ne­go ide­ału, cią­głe­go dosko­na­le­nia się jest wszech­obec­ny.
Świę­ta są tego dosko­na­łym przy­kła­dem. Wie­le kobiet wraz z począt­kiem grud­nia zaczę­ło wiel­kie przed­się­wzię­cie pt. ide­al­ne świę­ta i wie­le z nich nadal docho­dzi po tym szcze­gól­nym cza­sie do siebie.

Ide­al­na. Dosko­na­ła. Per­fek­cyj­na.
Bar­dzo czę­sto two­rzysz w swo­jej gło­wie wyobra­że­nie, jak coś powin­no wyglą­dać, jaki ktoś, a Ty przede wszyst­kim, powin­naś być. Te wszyst­kie warun­ki, któ­re powin­ny być speł­nio­ne. Warun­ki, któ­re czę­sto w żaden spo­sób nie przy­sta­ją do realiów Two­je­go życia. Czę­sto two­rzysz obraz, w któ­rym rze­czy są takie, jakie sobie wymy­śli­łaś w ide­al­nym świe­cie, tyle że ide­al­ny świat nie istnieje…

A co, gdy Twój wymy­ślo­ny obra­zek odbie­ga od rze­czy­wi­sto­ści?
Gdy nie możesz sobie posie­dzieć godzi­na­mi przy sto­le i gadać ze zna­jo­my­mi, bo jed­nym okiem sta­le musisz pil­no­wać dziec­ko. Kie­dy nie możesz poje­chać na wyma­rzo­ny week­end, bo nie masz kasy. Kie­dy nie możesz pójść na spo­tka­nie, bo nie masz z kim zosta­wić syna czy cór­ki. Gdy gwar tak lubia­ny przez Cie­bie wywo­łu­je u Twe­go dziec­ka wszyst­kie te reak­cje, któ­re są trud­ne. Kie­dy Two­je dziec­ko robi tzw. „akcję” i musisz nagle mody­fi­ko­wać swe pla­ny. Kie­dy nauczy­cie­le Two­je­go dziec­ka nie są tak empa­tycz­ni i tak myślą­cy, jak byś tego chcia­ła. Kiedy…

Złość? Roz­cza­ro­wa­nie? Fru­stra­cja? Smu­tek? Lęk? Pogu­bie­nie? Poczu­cie poraż­ki?
Tak będzie zawsze, jeśli się nad­mier­nie przy­wią­żesz do wykre­owa­nej w swo­jej gło­wie wizji tego, co ma być, jak spra­wy powin­ny wyglą­dać. Cała Two­ja uwa­ga będzie skie­ro­wa­na na to, co sobie wymy­śli­łaś, tyl­ko tego będziesz wypa­try­wać. Wów­czas nawet gdy będą dziać się faj­ne rze­czy, będą dobre chwi­le, nie zauwa­żysz ich, prze­ga­pisz, cze­ka­jąc na reali­za­cję swo­je­go wyobra­że­nia. Nie będziesz umia­ła się cie­szyć tym, co masz, bo będziesz myśleć tyl­ko o tym, jak być powin­no a nie jest.

Bar­dzo czę­sto też two­rzysz wizję sie­bie jako mat­ki. Mat­ki ide­al­nej, takiej, jaką chcia­ły­byś być, jak sobie wyobra­żasz, że mat­ka „powin­na” się zacho­wy­wać, dzia­łać, reago­wać.
Czę­sto to wyobra­że­nie obej­mu­je, że zawsze jesteś spo­koj­na, nigdy nie pod­no­sisz gło­su, jesteś cier­pli­wa, zawsze obec­na, uważ­na, empa­tycz­na, słu­cha­ją­ca, zabaw­na, peł­na ener­gii, przy­ja­ciel­ska, wyro­zu­mia­ła, dają­ca prze­strzeń, inspi­ru­ją­ca, pięk­na, mądra. Sło­wem twór ide­al­ny.
Narzu­casz sobie stan­dar­dy, któ­rym nikt nie był­by w sta­nie spro­stać. Usta­wiasz poprzecz­kę tak wyso­ko, że nie masz nawet szans tam dosko­czyć.
A skut­ku­je to tym, że wyrzu­casz sobie potem, że nie jesteś dość dobra. Nie jesteś taka, jaka powin­naś. Biczu­jesz sie­bie, że zno­wu się znie­cier­pli­wi­łaś, że nie wysłu­cha­łaś, że prze­rwa­łaś, że powie­dzia­łaś coś głu­pie­go, że Ci się nie chcia­ło, że…

Jako mat­ka dziec­ka z auty­zmem dodat­ko­wo czę­sto wyrzu­casz sobie, że nie robisz wystar­cza­ją­co dużo. Powta­rzasz sobie, że powin­naś z nim wię­cej pra­co­wać, prze­czy­tać kolej­ną książ­kę o autyź­mie, ćwi­czyć wię­cej, rozu­mieć wię­cej, robić wię­cej.
To nic, że padasz na nos i śpisz na sto­ją­co. I tak wyrzu­casz sobie, że robisz za mało, żyjąc w cią­głym poczu­ciu nie­ade­kwat­no­ści, w cią­głym byciu nie­wy­star­cza­ją­co dobrą. Kie­dy tak jest, nie masz szan­sy ucie­szyć się z tego, co jest. Ucie­szyć się z tego, co robisz, co się uda­je pomi­mo trudności.

A czy nie wystar­czy­ło­by po pro­stu być dobrą? Dobrym pra­cow­ni­kiem, sze­fem, cór­ką, przy­ja­ciół­ką, kole­żan­ką, żoną, part­ner­ką i wresz­cie po pro­stu dobrą mat­ką? Wystar­cza­ją­co dobrą matką?

Jeśli cokol­wiek z tego, co napi­sa­łam Cię doty­czy, mam dla Cie­bie pro­po­zy­cję:
Przyj­rzyj się sobie w róż­nych kate­go­riach (np. przy­ja­ciół­ka, part­ner­ka, cór­ka, itp.) i jeśli jesteś mat­ką, koniecz­nie zrób to w kate­go­rii bycia mat­ką a następ­nie zauważ, jak o sobie myślisz.
Jakie masz wyobra­że­nie sie­bie w danej roli?

Następ­nie pomyśl, jak to by było, gdy­byś w wybra­nej kate­go­rii była po pro­stu dobra. Wystar­cza­ją­co dobra. Wystar­cza­ją­co dobra sze­fo­wa. Wystar­cza­ją­co dobra cór­ka. Wystar­cza­ją­co dobra przy­ja­ciół­ka. Wystar­cza­ją­co dobra part­ner­ka. I wresz­cie wystar­cza­ją­co dobra matka.

Co to dla cie­bie zna­czy?
Jaka jesteś, będąc wystar­cza­ją­co dobrą mat­ką?
Na co dajesz nie tyl­ko innym, ale sobie prze­strzeń?
Jaką nie­do­sko­na­łość jako wystar­cza­ją­co dobra mat­ka dopusz­czasz, zapra­szasz do swo­je­go życia?
Jakie masz kry­te­ria bycia wystar­cza­ją­co dobrą mat­ką?
Pomyśl o kon­kret­nych swo­ich zacho­wa­niach, po któ­rych poznasz, że jest OK.
Jak to będziesz wiedzieć?

Pamię­taj, dla Two­je­go dziec­ka to, że jesteś wystar­cza­ją­co dobrą mat­ką, to bar­dzo, bar­dzo dużo. Nic wię­cej nie trzeba.

Zasób 5

W Drodze... – by z autyzmem żyło się łatwiej

W Drodze… to mój bezpłatny newsletter, który wydaję od wielu lat i który stworzyłam, by Cię inspirować, podtrzymywać na duchu, skłaniać do zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Dzielę się w nim swoim doświadczeniem, swoimi obserwacjami i przemyśleniami dotyczącymi życia z autyzmem w tle. Informuję w nim także, co u mnie słychać, co zgłębiam, czego się uczę, czego uczę innych, więc jak chcesz być na bieżąco, zapisz się na mój newsletter* a w zamian zyskasz dostęp do dwóch seminariów, które dla Ciebie nagrałam.

Newsletter
w Drodze